arKITekczer tygodnia: konioczłowiek z...Konina

red.

Koń jaki jest, każdy widzi, ale mało kto rozumie.

1 z 1Pomnik z Konina
fot. Leszek Zaleski

Łeb konia, szyja żyrafy, tors faceta, a tył wyraźnie damski. Ta przedziwna hybryda napawa nas przekonaniem, że Polska to ciekawy kraj i jeszcze nieraz parskniemy zdrowym śmiechem.

Masywna rzeźba z brązu stanęła na konińskim rynku w 2009 roku jako dar jednej z lokalnych firm dla miasta. Od tamtego czasu budzi same kontrowersje. Jedni obśmiewają rzeźbę, zarzucając jej infantylną symbolikę, zaburzone proporcje i chaos estetyczny.

Technicznie, warsztatowo, rzeźba wydaje się być w porządku, natomiast idea, przekaz są infantylne, by nie powiedzieć prostackie. Pomnik w Koninie? Nic prostszego! Weźmy męski tors i doczepmy głowę konia - czysta finezja.

Jest też kilku zwolenników pomysłu, którzy twierdzą, że Konin w końcu ma jakiś charakterystyczny symbol, daleki od martyrologicznych rzeźb, stawianych w innych miastach.

Idea "człowiek-koń w Koninie" całkowicie mnie urzekła swoją niewinną naiwnością! Z drugiej strony coś tak prostego jest w stanie dotrzeć nawet do najprostszych obywateli, co nie jest koniecznie złą cechą rzeźby w przestrzeni miejskiej.

 fot. Leszek Zaleski

arKITekczer tygodnia to cykl artykułów, w których prezentujemy Wam wpadki budowlane, fatalne rozwiązania architektoniczne i brzydkie budynki znalezione przez fanów naszej strony na Facebooku - POLISZ ARKITEKCZER. Jeśli znalazłeś brzydki budynek lub w Twoim mieście sknocili jakąś inwestycję, zrób zdjęcie, opisz sprawę i prześlij na adres: pisznapolisz@gazeta.pl. Resztą zajmiemy się my!

Skomentuj:

arKITekczer tygodnia: konioczłowiek z...Konina