Polska brzydota - 10 grzechów głównych [WYNIKI PLEBISCYTU]

08.02.2012 14:50
Mamy dość wielkich reklam i chaotycznych szyldów zalewających nasze miasta, wynika z sondażu przeprowadzonego przez serwis BRYŁA. Swoje głosy oddało w nim blisko 15 tys. osób. Według internautów to wszechobecne reklamy sprawiają, że w Polsce jest tak brzydko.
1 reklamy reklamy bryla.pl

WYNIKI GŁOSOWANIA INTERNAUTÓW

"Często narzekamy na jakość otaczającej nas przestrzeni, skarżymy się na brzydotę architektury, chaos urbanistyczny. Ale czy zastanawiamy się nad tym, skąd ta brzydota się bierze?" - tak pisaliśmy w lipcowym artykule, w którym wymieniliśmy dziesięć największych bolączek polskiej przestrzeni publicznej i spytaliśmy was, która z nich najbardziej uprzykrza nam życie.

Polska Brzydota. Skąd się bierze? Zobacz wyniki głosowania czytelników serwisu BRYŁA (www.bryla.pl)

W naszym plebiscycie "Polska brzydota - 10 grzechów głównych" wzięło udział blisko 15 tys. internautów. Sumą ponad 5 tys. głosów zdecydowaliście, że najcięższym grzechem są REKLAMY. To głównie ich natłok w przestrzeni publicznej sprawia, że w Polsce jest tak brzydko. Co było dalej?

ZOBACZ JAK GŁOSOWALI INTERNAUCI >>

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

2 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

1. Reklamy, reklamy, reklamy [5125 GŁOSÓW] 35%

Wielki problem naszej przestrzeni - to wszechobecne reklamy. To kolejny temat, który dyskutowany jest od dawna, co więcej, właściwie wszyscy się zgadzają z tym, że (szczególnie wielkopowierzchniowe) reklamy szpecą polskie miasta. Mimo to wciąż nic nie udało się z tym problemem zrobić!

Polski Outdoor

Polecamy książkę o natarczywej reklamie "Polski Outdoor"

Działająca od kilku tygodni w Warszawie ustawa, regulująca pojawianie się reklam, np. zabraniająca wieszania ich na budynkach mieszkalnych, ma mnóstwo luk (łatwo w niej znaleźć tzw. kruczki prawne), ale przede wszystkim w ogóle nie odnosi się do kwestii estetyki. Zadbano w niej o dobro lokatorów, którym reklamy na domach zabierały światło, ale w żaden sposób nie dotknięto faktu, że Stare Miasto, warszawskie pałace, reprezentacyjne budowle w centrum, obwieszone reklamami (powieszonymi np. pod pretekstem remontu - to wolno) sami zamieniamy w stojaki na billboardy. Pod płachtami reklam tracimy nie tylko ładne budynki, ale też wprowadzamy chaos do centrum miasta, powodując, że miejsce to służy tylko 'przebiegnięciu' z pracy czy sklepu do domu, bez zatrzymywania się. Bo kto chce przebywać w przestrzeni, w której z każdej strony atakują każdego 20-metrowe samochody albo gigantyczne modelki?

Polski Outdoor

Czytaj także wywiad o natarczywych reklamach w przestrzeni miejskiej

3 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

2. Nadużywanie wszystkich kolorów i wzorów [3126 GŁOSÓW] 21%

Bardzo często z zagadnieniem termomodernizacji łączy się kwestia estetyki - czyli głównie kolorów, na jakie są malowane budynki po remoncie. Zatrważająco często takie obiekty pokrywa się farbami w żywych i kiczowatych kolorach, od różu po intensywną zieleń.

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Są dwie wady tej sytuacji. Po pierwsze żaden budynek nie istnieje bez otoczenia i malowanie bloku feerią intensywnych barw zazwyczaj nijak się ma do kontekstu, w jakim stoi. A nie tak powinno się kreować miasto, które jest przecież całością, użytkowaną przez wiele osób, a nie tylko mieszkańców właśnie malowanego budynku.

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Po drugie, gdyby sobie przypomnieć ulice Londynu, Paryża, Berlina, nawet te osiedlowe, nie centralne, to bardzo trudno znaleźć podobny przykład wykończenia elewacji. Nie ma tam wściekłych kolorów na ścianach - efekt ożywienia i przełamania monotonii szarych budynków w cywilizowanym świecie przełamuje się raczej zielenią, małą architekturą, detalem. Efekt można osiągnąć podobny, bez popadnięcia w kicz. Jednak aby to robić, potrzeba pewnej finezji i wyobraźni, której najwidoczniej naszym inwestorom i zarządcom budynków brak.

zobacz także: Polska Rzeczpospolita Styropianowa

4 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

3. Narzekanie i bezczynność [1513 GŁOSÓW] 10%

Polacy lubią narzekać - to podobno fakt, znany na całym świecie. Na architekturę i urbanistykę naszych miast też narzekamy. A czy próbujemy sami wpłynąć na je zmianę? Czy idąc na wybory samorządowe oceniamy kandydatów na radnych pod kątem ich stosunku do przestrzeni i architektury? Czy zgłaszamy swoje uwagi i zastrzeżenia go wyłożonych w urzędach projektów planów miejscowych? Czy kupując mieszkanie na nowym osiedlu żądamy, by powstały tam ulice, szkoły i sklepy, czy narzekamy na ich dopiero po fakcie? Czy buntujemy się na zebraniach wspólnot mieszkaniowych przeciwko oszpecaniu budynków reklamą lub termomodernizacji bez poszanowania charakteru budynku? Czy myślimy o innych użytkownikach miasta, blokując samochodem chodnik lub ścieżkę rowerową?

Przestrzeń miejska powinna być zarządzana wspólnie przez mieszkańców i urzędników. Lata PRL-u być może odzwyczaiły nas od tego, jednak przez ostatnie 20 lat sporo się zmieniło i mieszkańcy miast mają możliwość współdecydowania o tym, jaka rzeczywistość ich otacza. Dlatego też wylewając kolejne żale na szpetotę polskich miast, zastanówmy się, czy na pewno zrobiliśmy wszystko, by tej szpetocie zapobiec?

Na zdjęciu Plac Krzysztofa Baczyńskiego w Tychach. To jedna z  niewielu w Polsce tak udanych i kompleksowych rewitalizacji. Celem inwestycji było przywrócenie utraconych walorów przestrzeni placu i dodanie nowych. W zakres prac weszła eliminacja elementów zbędnych (np. murków, klombów, donic uniemożliwiających jego użytkowanie jako miejsca zgromadzeń), zmiana elementów kolizyjnych (np. parkingu rozbijającego przestrzeń placu) oraz wprowadzenie elementów nowych, np. barwnej posadzki placu, fontanny, pomnika. Realizacja zdobyła tytuł Najlepszej Przestrzeni Publicznej na Śląsku 2010 roku.

Czytaj także Pospolite Ruszenie we Wrocławiu

5 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

4. Grodzenie - wszystko za płotem [1273 GŁOSÓW] 9%

Nawet jeśli budynek nie jest obłożony różowym styropianem, nawet jeśli nie pokrywa go gigantyczna reklama, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że i tak zbliżyć się do niego nie da - bo jest ogrodzony. Rozpaczliwa potrzeba zapewnienia sobie (złudnego) poczucia bezpieczeństwa oraz egoizm - bo grodzenie to wynik myślenia wyłącznie o własnym dobru - wywołały w Polsce manię grodzenia.

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Nieznane nigdzie indziej w Europie zjawisko zaczęło się na nowych osiedlach, kondominiach, budowanych na peryferiach. Ale polską przypadłością jest doprowadzanie wielu zjawisk do granic absurdu i z udających luksusowe osiedla peryferii parkany, płoty i siatki przybyły też do miasta. Pasja do grodzenia wielkopłytowych bloków doprowadziła kilka miesięcy temu do tego, ż dwie wspólnoty, nie mogąc dojść do porozumienia co do lokalizacji płotu, przeprowadziły go przez środek osiedlowej ławki, przecinając ją na pół.

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Płoty rozdzielają place zabaw, utrudniają mieszkańcom dojście do przystanku czy sklepu a straży pożarnej czy karetce dotarcie do miejsca wypadku, a przede wszystkim niszczą przestrzeń miejską, która ma przecież służyć wszystkim jej użytkownikom, która jest naszym wspólnym dobrem.

6 Karpacz, hotel Gołębiewski Karpacz, hotel Gołębiewski Agencja Gazeta

5. Zawłaszczanie przestrzeni [1044 GŁOSÓW] 7%

Deweloper, nowe w języku polskim słowo, ma już zabarwienie pejoratywne. To ktoś, kto nie bacząc na interes ludzi, zbija majątek na inwestycjach budowlanych. Buduje maksymalnie dogęszczone osiedla bez dróg dojazdowych, szkół czy sklepów, w centra miast wstawia przeskalowane koszmarki, buduje ohydne i ogromne hotele, byleby tylko jak najwięcej zarobić. To oczywiście stereotyp, który nie zawsze jest realny, faktem jest jednak, że władze polskich miast faworyzują deweloperów, nie rozciągając nad ich działaniami praktycznie żadnej kontroli. W Niemczech czy Wielkiej Brytanii, gdy inwestor stawia nowe osiedle, nie kupi działki, jeśli od razu nie wytyczy na niej ulic oraz miejsca pod osiedlową infrastrukturę. W Polsce nikt tego nie oczekuje - powstają więc blokowiska, z których po bułki i gazetę trzeba jechać samochodem.

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Brak dbałości o estetykę miasta (co też winno być obowiązkiem lokalnych władz) powoduje, że powstają liczne Makabryły - budowle brzydkie same w sobie, ale też kompletnie niepasujące do okolicznej zabudowy. Realizuje się projekty według gusty i fantazji inwestora - bo jest on dobrem, którego pragnie każde miasto i któremu nie wolno nic zabronić ani narzucić.

Jeśli okolica nie jest wpisana do rejestru zabytków, można postawić właściwie dowolnie duży obiekt. Brak planów miejscowych, które by porządkowały przestrzeń (co jest bolączką większości polskich miast) działa na korzyść takich pomysłów. W Białymstoku powstaje Muzeum Diecezjalne, które o przynajmniej 3 kondygnacje przewyższa okoliczne kamienice, rujnując kameralnych charakter tego fragmentu miasta. Na cały kraj jest słynny Hotel Gołębiewski w Karpaczu - monstrum, wielkości 12 boisk piłkarskich wciśnięto do 5-tysięcznej miejscowości wypoczynkowej. Przykłady można mnożyć - w przypadku tych i podobnych inwestycji trudno mieć pretensje do dewelopera, któremu zależy na zysku. To lokalne władze powinny kontrolować budownictwo w swoim regionie także pod kątem estetyki.

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Chrystus w Świebodzinie

Czytaj także: Makabryły Roku 2010>>

7 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

6. Parkowanie na dziko [733 GŁOSÓW] 5%

Gdyby uznać, że przestrzenią publiczną jest nie tylko plac czy park, ale też chodniki i podwórka, to i na tym polu mam kłopot. Nie ma chyba w Polsce forum internetowego, związanego z tematyką miejską, na którym nie toczyłby się kłótnie pomiędzy (równoprawnymi przecież) użytkownikami miejskiej przestrzeni, czyli pieszymi, kierowcami i rowerzystami. Polskie miasta to pole walki między tymi, którzy nie mając gdzie parkować, stawiają samochody w poprzek chodników i na trawnikach, a tymi, którzy po mieście poruszają się pieszo. Na przeciwnych barykadach stoją coraz liczniejsi rowerzyści i kierowcy, dla których dwukołowiec jest zawalidrogą.

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Przez dekady polskie miasta projektowano dla samochodów - stąd liczne przejścia podziemne czy kładki, 'wyganiające' pieszych z ulic, by ułatwić ruch samochodowy. Dziś z jednej strony liczba aut lawinowo rośnie, z drugiej zaś wymogi ekologii oraz nowoczesnego myślenia o mieście przychylne są raczej transportowi publicznemu i rowerom, co oczywiście rodzi konflikty.

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Nasze miasta w większości wypadków nie są zaprojektowane ani z dbałością o pieszych, ani tak, by przyjąć ogromną ilość samochodów. Zanim to się zmieni, czekają nas jeszcze lata walki pomiędzy poszczególnym użytkownikami przestrzeni. Bo u żadnej ze stron trudno doszukać się dobrej woli i gotowości do zrezygnowania ze swojej wygody.

Czytaj tez o Miastomaniakach

8 Remontowana fasada kamienicy przy Centrum B Remontowana fasada kamienicy przy Centrum B Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta

7. Styropianizm - nieudolna termomodernizacja [671 GŁOSÓW] 5%

Najbardziej aktualny i szeroko ostatnio dyskutowany temat. Spierają się przy nim dwa obozy: z jednej strony to władze spółdzielni mieszkaniowych i wspólnoty, zarządzające budynkami, które chcąc poprawić jakość życia lokatorów oraz obniżyć koszty eksploatacji budynku, opakowują bloki i kamienice w styropian. To metoda tania i prosta, szybko przynosząca efekty, na dodatek łatwo zdobyć na nią dofinansowanie - nic więc dziwnego, że stała się tak popularna.

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Z drugiej strony sporu mamy tych, którym żal ginących pod styropianem tynków, detali architektonicznych, niuansów wykończenia elewacji. W kraju, który stracił tak wiele pięknych budynków w czasie II wojny światowej dziś, na własne życzenie, wszystkie budynki - od dekorowanej kamienicy po blok z wielkiej płyty - upodabnia się do siebie, zamieniając w jednakowe, kolorowe klocki.

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

zobacz także: Polska Rzeczpospolita Styropianowa

9 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

8. Odczłowieczanie przestrzeni [691 GŁOSÓW] 5%

Na zachodzie Europy miasta prześcigają się w tworzeniu coraz to bardziej przyjaznych, wygodnych i pięknych przestrzeni publicznych. Place, skwery, a nawet parkingi zamienia się w miejsca, w których ludzie lubią się zatrzymać, usiąść, spotkać z kimś albo po prostu odpocząć w drodze z pracy do domu. Takie myślenie o mieście, w którym życie ma sprawiać przyjemność, nie dotarło jeszcze do wszystkich polskich miast. Przestrzenie publiczne od kilku lat modernizuje się na Śląsku (co roku wręczana jest tu nagroda za Najlepszą Przestrzeń Publiczną Województwa Śląskiego), ale to wciąż wyjątek.

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Dobrze zaprojektowana przestrzeń publiczna to nie taka, która ładnie wygląda na wizualizacjach w folderach reklamowych ratusza, ale taka, która powstała przy udziale mieszkańców i do ich potrzeb i marzeń jest dostosowana. Najlepszym na to przykładem jest rewitalizacja Placu Grzybowskiego w Warszawie. Dotleniacz, postawiony tam przez artystkę Joannę Rajkowską, błyskawicznie ożywił martwy przez lata plac, ściągając tam mieszkańców z całej Warszawy. Dziś, gdy plac zmodernizowano według sztywnych projektów, wyznaczonych przez Ratusz, jest miejscem, gdzie można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie, ale na pewno nie żeby spędzić tam na pikniku niedziele popołudnie, jak to miało miejsce, gdy działał Dotleniacz. Plac jest bardzo elegancki, nie stał się jednak przestrzenią przyjazną mieszkańcom.

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Czytaj też o tym, że miasto jest dla ludzi

10 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

9. Tworzenie nowych zabytków [488 GŁOSÓW] 3%

Zrujnowane w czasie drugiej wojny światowej polskie miasta do dziś pełne są 'dziur' - pustych działek lub terenów, zajętych przez prowizoryczne zabudowania. Co jakiś czas kolejne z nich trafią w ręce (najczęściej prywatnego) inwestora i zostają zabudowane tzw. plombami. Jest to oczywiście proces naturalny, nienaturalne jednak jest to, że owe plomby w większości wypadków udają starą zabudowę. Gdyby kolejne pokolenia architektów naśladowały tylko style historyczne, nigdy nie doczekalibyśmy nowoczesnej architektury! (właściwie, to chyba wciąż budowalibyśmy piramidy...)

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Czy to brak wiedzy z dziedziny estetyki, niezrozumienie nowoczesności, czy zła wola, faktem jest jednak, że Polakom wciąż najbardziej podobają się budynki w stylach historycznych. Najmniej dyskusji wzbudzają plomby, zbudowane w XXI wieku, ale w stylu XIX-wiecznej kamienicy.

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Trudno nam zaakceptować nowoczesność, tymczasem wszędzie na świecie nawet w zabytkowe okolice starówek, jeśli wstawia się nowy budynek, nie udaje on zabytku. Tzw. Karta Wenecka, czyli Międzynarodowa Karta Konserwacji i Restauracji Zabytków i Miejsc Zabytkowych, międzynarodowa konwencja określająca zasady konserwacji i restauracji zabytków architektury, którą Polska podpisała w 1964 roku, mówi m.in. o tym, że: 'w kwestii odnawiania zabytków powinno się zawiązać współpracę ze współczesnymi artystami', 'nie powinno się przeprowadzać rekonstrukcji zabytku', 'niedopuszczalne jest umieszczanie wiernych kopii elementów budynku w miejsce oryginalnych' oraz że 'wszystkie nowo dodane elementy zabytkowego budynku powinny być rozróżnialne od oryginalnych'.

A także: MAKABRYŁA: Poznań stawia na średniowiecze

11 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki 10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

10. Sięganie bruku - kostka kontra chodnik [159 GŁOSÓW] 1%

Eko-Park, jedno z najdroższych, ale i najbardziej cenionych ze względu na architekturę polskich osiedli (zbudowane w Warszawie, w prestiżowej lokalizacji obok Pola Mokotowskiego) - to kompleks budynków, zaprojektowanych przez najlepszych architektów (m.in. Stefana Kuryłowicza). Mimo że budynki są ładne i eleganckie, wszystkie chodniki wokół, podjazdy i miejsca parkingowe wyłożono tą samą kostką brukową, która pokrywa miasta jak Polska długa i szeroka. Na przemian szare i różowe kostki kładzie się wszędzie - na nowych osiedlach, na reprezentacyjnych ulicach (jest kilka zaledwie wyjątków), na parkingach i wokół centrów handlowych.

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Choć przyznać trzeba, że w wielu wypadkach wymiana starego chodnika na kostkę była zmianą na lepsze - nieremontowane przez dziesięciolecia osiedlowe chodniki były połamane, wybrakowane i zniszczone do tego stopnia, że na trawnikach wokół pojawiały się wydeptane ścieżki - wygodniej było chodzić po trawie niż po chodniku. Warto jednak pamiętać, że technika budowlana bardzo poszła naprzód i wybór materiałów do budowy chodników jest ogromny - może czasem warto wydać nieco więcej, ale dopasować nawierzchnię do charakteru okolicy i zabudowy, nie kładąc na eleganckim osiedlu kostki jednakowej z tą, jaką znaleźć można na parkingu przez hipermarketem...

10 grzechów głównych polskiej architektury i urbanistyki

Co ciekawe, używane w odniesieniu do owej kostki potoczne nazwy 'kostka bauma' lub 'polbruk' , choć brzmią zwyczajnie, dziś mają już mają wydźwięk pejoratywny - używa się ich w odniesieniu do każdej, brzydkiej lub źle wykonanej nawierzchni.

Komentarze (256)
Polska brzydota - 10 grzechów głównych [WYNIKI PLEBISCYTU]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    ka-mi-la789

    Oceniono 63 razy 55

    Kilka refleksji po lekturze tak artykułu, jak i komentarzy.

    1. Zastanawia mnie entuzjastyczny stosunek do oczojebnych kulorków na budynkach mieszkalnych i innych oraz ostentacyjna niechęć do szarości tychże budynków (wyrażone w - lekko licząc - połowie komentarzy) przy jednoczesnym masowym odziewaniu się właśnie na szaro, buro, czarno ("czarne do wszystkiego pasuje") i we wszelkie odcienie barwy pomyj. Ci sami ludzie, którzy za nic nie założą różowej, seledynowej czy turkusowej bluzki (bo "kiczowata"), nie mają żadnych oporów przed malowaniem tymi kolorami własnych (i, jak widać, cudzych) domów. Osobnicy histerycznie reagujący na szary tynk owijanie się od stóp do głów w szare ciuchy (nie tylko do pracy) uważają za szczyt elegancji. Skąd ten dualizm gustów? Oto wielka tajemnica wiary.

    2. Ktoś już o tym wspomniał: pseudodworki z katalogów. Polacy mają zapisane w genach uczulenie na linie proste i płaskie powierzchnie. Domu w kształcie prostopadłościanu nie wezmą nawet za darmo - ma być polip z ganeczkiem, tarasem, kolumienkami, balkonikiem (z balustradą kutą albo z tralek) i dachem jak górski masyw. A, i przypory jak w średniowiecznej twierdzy (tyle, że ze styropianu). Im bardziej toto bezkształtne, im mniej przypomina jakąkolwiek bryłę foremną, tym lepsze. Bo jak zbuduję coś przypominającego ludzką siedzibę, a nie nowotworowy guz, to jeszcze sumsiady pomyślą, że mnie nie stać. A tego prawdziwy Polak nie przeżyje.

    3. Do listy obrzydlistw koniecznie trzeba dopisać slumsy zwane przez handlarzy apartamentowcami. Większość "nawiązuje", czyli nieudolnie próbuje naśladować starą architekturę (najczęściej polega to na zwieńczeniu fasady czymś w rodzaju brzeszczotu piły), niewielka część udaje luksus przy użyciu lastrikowych okładzin na fasadach, ale wszystkie do złudzenia przypominają przedwojenne czynszówki ze studniowatymi podwórkami i możliwością zaglądania sąsiadom do kibli, garnków i łóżek, za to bez źdźbła zieleni. W końcu z każdego centymetra gruntu trzeba wycisnąć forsę, a na trawniku się nie zarabia. Zamiast trawy i klombów pod oknami trzydziestometrowego "apartamentu" jego dumny właściciel ma parking (za miejsce parkingowe się płaci, w odróżnieniu od krzewów róż i bzów).

    4. A praprzyczyną nieszczęścia jest arcypolska mieszanka warcholstwa z tumiwisizmem. Wybuduje se zameczek na czterystu metrach, gó... mie obchodzi, że wygląda jak pół dupy zza krzaka, nikt mi tu nie bedzie mówił, bo to je MOJE. A na płocie walne se brezent z koślawą reklamą "działalności" (w przybudówce zameczku mieści się warstat samochodowy względnie hurtownia materiałów budowlanych). Ale za płotem już nie moje, więc mogą leżeć tony śmieci, mogą zarastać chaszcze, może popadać w ruinę - mom w wyżej wymienionej dupie, moja chata (a właściwie mój zameczek) z kraja. To nie przypadek, że najznośniej wyglądająca część Polski to były zabór niemiecki - wieki pruskiego drylu zrobiły swoje. Szkoda tylko, że tych samych metod wychowawczych nie da się już zastosować w reszcie kraju. Nie tylko wygląd przestrzeni publicznej by na tym zyskał.

  • avatar

    rr44

    Oceniono 36 razy 24

    Jesteśmy społeczeństwem pełnym negatywnych emocji, podziałów, nienawiści i głupoty. Szlachecko-sarmackie sobiepaństwo jest tu uważane za świętą tradycję, podobnie jak "wartości rodzinne" oznaczające brak jakiegokolwiek poczucia dobra wspólnego, a katolicka hipokryzja i pogarda dla rozumu miesza się z neoliberalnym kultem "wartości najwyższej", jaką jest pieniądz.

    Trudno, żeby takie społeczeństwo tworzyło harmonijny i estetyczny krajobraz miast i wsi. Znerwicowane dzieci z rodzin patologicznych nie rysują ładnych obrazków.

  • avatar

    rr44

    Oceniono 22 razy 16

    klosowski333:
    Jezeli chodzi o tzw blokowiska, to wygladaja milion razy lepiej niz za PRLu.
    _________

    Nie wiem, jak w Twojej okolicy, ale w mojej stały kiedyś prlowskie bloki w kolorze szarym z balkonami pomalowanymi na jakiś pastelowy kolor, i wyglądały całkiem przyzwoicie w otoczce zieleni. Kilka lat temu, po remoncie, zostały przemalowane następująco: jeden - w pasy pionowe sraczkowato-łososiowe, drugi - w pasy poziome pomarańczowo-zielone, trzeci - na ostry fiolet z elementami różu. Sorry, ale jeśli ktoś twierdzi, że tak jest "lepiej, bo bardziej kolorowo", to znaczy, że nie ma za grosz poczucia harmonii i smaku.

    Jest też druga sprawa - choć nie zdajemy sobie z tego sprawy, ciągłe przebywanie w takich kakofonicznych krajobrazach, źle wpływa na psychikę i układ nerwowy, podobnie jak słuchanie fałszywie granej muzyki.

  • avatar

    Gość: Jonek

    Oceniono 24 razy 14

    I na koniec autorowi brakło konsekwencji. Przez kilka kolejnych slajdów narzekał na 'nowoczesne' brzydkie klocki udające domy, na brak elementów dekoracyjnych, na pakowanie wszystkiego w styropian. Ale kiedy w ostatnim slajdzie przedstawił ładne, stylowe kamieniczki okazało się, że znowu jest źle. Czyli cały ten artykuł to tylko miejsce wylewania swoich frustracji. Jak można pośród starych zabytkowych kamieniczek budować nowoczesny, niepasujący do otoczenia budynek? Jako przykład podam mój rodzinny Wrocław (strasznie zniszczony w czasie oblężenia), Na ulicy Oławskiej (ścisłe centrum miasta tuz przy Rynku) przez wiele lat straszyła ruina powojenna, kilkanaście lat temu wyburzono ją i zbudowano na nowo ale tak, że teraz sami Wrocławianie nie potrafią wskazać która to była kamienica. Perfekcyjne wkomponowanie budynku w otoczenie, zachowana jest staromiejska ciągłość urbanistyczna w zabytkowej części miasta. Z drugiej strony plomby o pseudo-nowoczesnej formie wkomponowane w starą śródmiejską zabudowę na Nadodrzu, Ołbinie i Kleczkowie. Tragedia. Ani ładu ani składu. Kilka poniemieckich kamienic pięknie zdobionych i klocek, znowu kilka ładnych kamienic i klocek. Owszem te stare kamienice w Śródmieściu są zaniedbane i mają jeszcze ślady wojny ale wystarczy uzupełnić braki, wyczyścić elewacje a w miejsce wyburzonych wybudować coś pasującego stylowo. Dlatego nie rozumiem autora dlaczego tak się piekli na myśl budowania plomb pasujących do starej zabudowy.

  • avatar

    Gość: m_m

    Oceniono 13 razy 13

    "Mentalne grodzenie" - gdy wraz z sąsiadami w podwarszawskim miasteczku zrobiliśmy ogrodzenie o wys 1,5m, to padły pytania, czy nam się pieniądze skończyły czy materiału zabrakło? Uważam, że w miejscowościach/osiedlach gdzie dominuje niska zabudowa jednorodzinna powinien być zakaz grodzenia - po pierwsze pow. 2m, a po drugie z pełnego muru. Wyobraźcie sobie spacer ulicą z dwóch stron grodzoną murem o wysokości 3m. Kanał po prostu.

  • avatar

    the_rapist

    Oceniono 15 razy 11

    Jedenaste - wbudowywanie nowych blokow w istniejace osiedla, zwykle kosztem zieleni. Pochodna tego jest betonowanie kazdego wolnego kawalka trawnika pod nowe parkingi
    Dwunaste - ''apartamenty'' o powierzchni, bagatela, 40 m2 (czterdziestu metrow kwadratowych), nie wymaga komentarza.
    Trzynaste W.Y.P.I.E.R.D.A.L.A.C ze slajdowymi artykulami, debile, az tak jestescie pazerni na kase za zjebane reklamy - placa wam od liczby klikniec, nieprawdaz?

  • avatar

    cromio

    Oceniono 10 razy 10

    Nie ma tutaj grzechu najcięższego: braku przepisów, na mocy których architekci miejscy, gminni czy inni mogliby nie wyrazić zgody na stawianie makabrył.
    Przykład z Torunia jest porażający. W bezpośrednim sąsiedztwie Starówki (od szerokości ulicy do ok. 400 m) francuscy inwestorzy hotelowi postawili 3 bezbarwne, pudełkowate, tandetne, nie komponujące się szkaradzieństwa. W dodatku bez żadnych aspiracji nawet do nowoczesności - po prostu sieciówki hotelowe dwugwiazdkowe, jakieś chrzanione Etapy, B&B itp.
    Koszmar !

  • avatar

    Gość: kami

    Oceniono 11 razy 9

    grodzenie i reklamy!!! po co te ogrodzenia, ktore ograniczaja przestrzen!!!

  • avatar

    Gość: pan

    Oceniono 9 razy 9

    Najgorsze jest zawłaszczanie przestrzeni i chaos urbanistyczny. Reklamy, kolory itp można łatwo zmienić lub zlikwidować. Chaotyczne i chciwe zagospodarowanie przestrzeni jest trwałe i jakiekolwiek późniejsze zmiany są niemożliwe.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX