Koszmarne wentylatory nad stacjami II linii metra. Kto zawinił?

red, warszawa.gazeta.pl

Nad pokrytymi lekkim szkłem szybami wind prowadzących do peronów drugiej linii metra pojawiły się wielkie, metalowe wentylatory - czytamy w dzisiejszej Gazecie Stołecznej. - Jest nam przykro, ale nie było innego wyjścia - odpowiada rzecznik wykonawcy.

27.10.2014 Warszawa , skrzyzowanie ul. Swietokrzyska i ul. Marszalkowska . Wentylator na szybie windowym II linii metra . Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta SLOWA KLUCZOWE: metro II linia niepelnosprawni metro swietokrzyska
Jeden z wentylatorów nad windą przy skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej
KUBA ATYS

Koncepcję architektoniczną centralnego odcinka nowej linii metra przygotował Andrzej Chołdzyński oraz Metroprojekt, jednak za ostateczny wygląd przystanków odpowiada wykonawca - spółka AGP Metro. Szklane i lekkie konstrukcje znane z wizualizacji przytłoczyły teraz masywne blaszane wentylatory.

Jest nam przykro, że to tak wygląda, ale w tym przypadku nie było innego wyjścia. Umowa z Metrem Warszawskim zakładała, że nie można było zmieniać gabarytów szklanych wind i jakoś ukryć tych wentylatorów. Musieliśmy je zamontować na górze - mówił warszawskiej Gazecie Mateusz Witczyński, rzecznik wykonawcy metra.

Rzecznik tłumaczy, że na każdej stacji jedna z wind ma służyć strażakom w czasie pożaru. Ogromne wentylatory mają wtłaczać do środka powietrze i utrzymywać odpowiednie ciśnienie.

Te wentylatory rzeczywiście wyglądają nieciekawie. Ewidentnie zabrakło tu współpracy architektów z projektantami zajmującymi się instalacjami. Taką konstrukcję na pewno dałoby się ukryć, żeby tak nie raziła - mówił Patryk Zaremba z Forum Rozwoju Warszawy.

Podobne, blaszane wentylatory będzie można zobaczyć także na przystankach: Nowy Świat - Uniwersytet oraz Dworzec Wileński. Na pozostałych przystankach udało się je ukryć w dużym szybie windowym obłożonym granitem.

 

czytaj o koszmarnych wentylatorach nad II linią metra na warszawa.gazeta.pl

Skomentuj:

Koszmarne wentylatory nad stacjami II linii metra. Kto zawinił?