Dlaczego Polacy nie szanują zabytków? Rozmowa z autorką projektu "Tu Było, Tu Stało"

Rozmawia Agnieszka Rumińska

Na naszych oczach giną XIX-wieczne fabryczki i modernistyczne pawilony, a ich miejsce zajmują nowe, większe inwestycje, często bez wyrazu i architektonicznego polotu. Zabytkom coraz trudniej obronić się przed dynamicznym rozwojem miasta. Dlaczego tak się dzieje, rozmawiam z Patrycją Jastrzębską, autorką projektu "Tu Było Tu Stało" prezentującego skalę wyburzeń cennych budynków Warszawy

Supersam w Warszawie w 1962 roku. Na pierwszym planie widoczna część pawilonu z wydzielonym barem samoobsługowym "Frykas"
Supersam w Warszawie w 1962 roku. Na pierwszym planie widoczna część pawilonu z wydzielonym barem samoobsługowym "Frykas"
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe / sygn. 3/51/0/6.25/253/1

Agnieszka Rumińska: Starasz się chronić najcenniejsze okazy warszawskiej architektury przed zapomnieniem, jak zaczęła się Twoja przygoda z zabytkami?

Patrycja Jastrzębska: Właściwie wszystko zaczęło się dawno temu, nawet nie w kontekście ochrony zabytków, ale zainteresowania. Stąd pewnie pomysł na studia historii sztuki, które ukończyłam u prof. Waldemara Baraniewskiego. W swojej pracy przede wszystkim staram się zwrócić uwagę na pewne nieodwracalne procesy, które dzieją się w mieście, a dotyczą często niezwykle cennej architektury. Moja rola jest tu pośrednia, to znaczy nie uczestniczę w akcjach przypinania się do koparki, nie piszę wniosków o wpis do rejestru danego budynku. Staram się raczej dokumentować, zachować pamięć o tych obiektach. Pokazać co straciliśmy, chociaż oczywiście, to historia ostatecznie zweryfikuje te straty.

Jak wpadłaś na pomysł stworzenia drukowanej mapy wyburzonych warszawskich zabytków? To już druga edycja

- Wszystko zaczęło się od internetowej mapy Google „Tu było, tu stało”, która wystartowała w ramach festiwalu Warszawa w Budowie 2 w 2010 roku. Znalazły się na niej obiekty, które zostały wyburzone po 1989 r. w stolicy, cenne ze względu na swoją wartość artystyczną, historyczną bądź kulturową. Cezura roku 89. jest niezwykle ważna, to czas transformacji, przejścia od socjalizmu do gospodarki wolnorynkowej z wszystkimi jej plusami i minusami. Generalnie od lat 90. obserwujemy tzw. „wolną amerykankę” w inwestycjach budowlanych. Truizmem jest tu mówienie po raz kolejny o braku planowania, chaosie przestrzennym. Ale ten stan trwa od wielu lat i niewiele się w tej kwestii zmienia!

Mapa Tu Było Tu Stało 2

Druga część drukowanej mapy "Tu Było, Tu Stało"

Wracając do mapy: rozwinięciem pomysłu była mapa drukowana. W 2011 r. wydaliśmy jej pierwszą część. Znalazły się tu takie perły architektury jak: Supersam, Pawilon Chemii, Kino Moskwa. Duża popularność akcji sprawiła, że postanowiliśmy wydać kontynuację. Najnowsza mapa jest uzupełnieniem poprzedniczki i daje pełniejszy obraz wyburzeń dokonywanych po 1989 roku w Warszawie. Znalazło się na niej kolejnych 20 obiektów, które zniknęły lub zostały przekształcone w sposób zacierający ich wartości architektoniczne.

Zdaję sobie oczywiście sprawę, że obraz strat nie jest pełny, bo wciąż następują nowe wyburzenia, często też budynki są przebudowywane tak, że ciężko doszukać się w nich pierwotnego założenia architekta. Można powiedzieć, że taką mapę mogłabym spokojnie wydawać co roku, wciąż z nowymi przykładami znikających zabytków.

Myślisz, że twoja mapa pomoże podnieść świadomość problemu?

- Wierzę w siłę działań oddolnych, może nie tak efektownych, nie przynoszących od razu efektu, ale powoli, choć w niewielkim stopniu wpływających na zmianę świadomości. Mam nadzieję, że projekt „Tu było, tu stało” właśnie tak zadziała. W tym celu organizuję także debaty dotyczące kwestii wyburzeń zabytkowej tkanki miasta, przestrzennego kształtowania miasta, ochrony zabytków itp. Co cieszy, zawsze przychodzi na nie naprawdę dużo osób w pełnym przekroju wiekowym.

Projekt „Tu było, tu stało” żyje i codziennie się rozwija, głównie za sprawą naszego profilu na Facebooku"Tu było, tu stało"i internetowej mapie Google (dostępnej na stronie www.maslaw.org.pl). Zachęcam wszystkich do jego odwiedzania i dodawania swoich propozycji budynków zagrożonych wyburzeniem lub też bezpowrotnie utraconych.

Których obiektów żałujesz najbardziej?

- Jeśli chodzi o wartość architektoniczną to oczywiście najbardziej Supersamu: to jest wyburzenie, które nigdy nie powinno mieć miejsca. Przykro patrzeć na to, jak teraz inwestor próbuje usankcjonować, uwiarygodnić wybudowanie na miejscu tej perły architektury biurowca Plac Unii. Pawilon Chemii, autorstwa Jana Bogusławskiego i Bohdana Gniewiewskiego, który był połączeniem światła i stali, o przestronnym i funkcjonalnym wnętrzu, też nigdy nie powinien zniknąć. Nawet mimo tego, że przed wyburzeniem wyglądał koszmarnie, był obwieszony reklamami i pokryty grubą warstwą brudu. Zresztą to problem większości powojennej modernistycznej architektury. Nieodżałowane są także przekształcenia wybitnych realizacji zespołu Jerzego Sołtana: Warszawianki, baru Wenecja, wnętrz Dworca Śródmieście.

Supersam w Warszawieźródło: NAC - Supersam na placu Unii Lubelskiej

Najbardziej emocjonalnie byłam przywiązana do Hali Koszyki z początku XX wieku. Obiekt przetrwał wojnę, ma wspaniałą dekorację rzeźbiarską nawiązującą do secesji, miał też nowoczesną jak na tamte czasy konstrukcję stalową, którą deweloper rozebrał kilka lat temu pod pretekstem renowacji... W środku był świetny sklep z tanią książką, byłam stałą bywalczynią, a przy okazji jakieś zakupy warzywno-spożywcze można było zrobić. Ciekawe czy elementy konstrukcyjne hali wrócą kiedyś na swoje miejsce jak zapowiada inwestor.

 

Liczba burzonych lub przerabianych warszawskich obiektów rośnie dramatycznie, czy Polacy w ogóle lubią zabytki?

- Najbardziej to chyba lubią takie „oczywistości” jak: Pałac w Wilanowie czy Łazienki. Coś, co jest znane i ma estetyczny wygląd. Kiedyś nawet jakiś internauta napisał ciekawe zdanie w kontekście burzenia Parowozowni, która powstała ok. 1865 r. jako zaplecze Dworca Kolei Petersburskich. Budynek Dworca Petersburskiego istniał do 1915 r. , natomiast Parowozownia została wyburzona całkowicie w 2010 r., nawet mimo wpisania obiektu do rejestru zabytków i głośnego protestu środowisk zajmujących się ochroną zabytków. Internauta powiedział coś w rodzaju: "czego my bronimy, przecież nie burzą Wilanowa!" No właśnie... i tu wychodzi kwestia edukacji w zakresie architektury, estetyki w Polsce, a właściwie jej brak. Często osoby, które niszczą zabytkowy obiekt, czy burząc go, czy przerabiając, nie robią tego z premedytacją, ale wynika to z braku świadomości, że mają do czynienia z wartościową architekturą.

Dlaczego w Polsce tak łatwo zburzyć budynek, który niejednokrotnie przetrwał kilka pokoleń?

- To oczywiście kwestia kilku czynników: działań służb konserwatorskich, braku odpowiednich, dotkliwych sankcji w stosunku do podmiotów, które dopuszczają się zburzenia zabytkowego obiektu, a także braku odpowiednich przepisów mogących chronić dany obiekt. Szczególnie dotyczy to tzw. dóbr kultury współczesnej, które mogą być przede wszystkim chronione planem miejscowym. Ale jak wszyscy wiemy, w Warszawie planów miejscowych jest akurat jak na lekarstwo.

Jakie warszawskie zabytki traktowane są najgorzej, a które mają jeszcze szansę na ocalenie

- Generalnie te, które fatalnie wyglądają, popadają w ruinę, chociaż świadomie do tej ruiny są doprowadzane. Chodzi o takie obiekty, w których trudno dostrzec wartość artystyczną, ale są cenne w kontekście historycznym. Tak było np. z warsztatem kolei Warszawsko- Wiedeńskiej, ostatniej pozostałości po kolei żelaznej w Warszawie wyburzonym w sierpniu tego roku.

Warsztat Kolei Żelaznej, ul. Chmielna 73

fot. Aleksandra Pawlak - Warsztat Kolei Żelaznej, Chmielna 73

Bardzo trudno walczyć także o ocalenie cennej powojennej architektury modernistycznej. Obiekty te są niezwykle rzadko wpisywane do rejestru zabytków, nie znajdują się zazwyczaj także w ewidencji. Poza tym trudno o nie walczyć także w sensie mentalnym, bo wiele osób uważa, że ta architektura po prostu szpeci nasze miasto.

Co musi się zmienić, byśmy bardziej cenili obiekty modernistyczne?

- Mentalność, świadomość i to nie tylko świadomość przeciętnego mieszkańca, ale także rządzących, osób mających realny wpływ na kształtowanie naszego miasta. Ale to zmiana, na którą trzeba będzie trochę poczekać. Oby tylko nastąpiła.

 

 

Darmowe mapy "Tu Było, Tu Stało" możecie dostać w Warszawie w: Domu Spotkań z Historią, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Woli. Laboratorium miasta, Państwomiasto, Klubie Hydrozagadka, Klubie Kicia kocia, Eufemii, Barze Prasowym, Księgarni Artystycznej Bookoff oraz Cookoff by Bookoff - Księgarnia Kulinarna, punktach informacji turystycznej

Patrycja Jastrzębska w Domu Spotkań z Historią podczas debaty dotyczącej znikających zabytków Warszawy

Patrycja Jastrzębska podczas debaty w Domu Spotkań z Historią

*Patrycja Jastrzębska - historyczka sztuki, wiceprezeska Stowarzyszenia Masław. Autorka i kuratorka projektu „Tu było, tu stało” poświęconego znikającej architekturze Warszawy po 1989 r. Aktywnie działa na rzecz przestrzeni miejskiej stolicy animując dyskusje i spotkania. Autorka licznych tekstów poświęconych sztuce współczesnej, miastu oraz edukacji kulturalnej (publikacje m.in. "Obieg”, "Malemen”, „Art and Business”, „Exit”, „Kwartalnik Fotografia”).

Skomentuj:

Dlaczego Polacy nie szanują zabytków? Rozmowa z autorką projektu "Tu Było, Tu Stało"