Stop wyburzaniu!

Beata Maciejewska

We Wrocławiu trwa wyburzanie XIX-wiecznej cukrowni Sołtysowice. To kolejny przykład aroganckiego traktowania zabytków przemysłowych. - Rachunek ekonomiczny w żadnym razie nie usprawiedliwia wyburzania - komentuje architekt Zbigniew Maćków i opowiada o nowym projekcie z Grupą 5.

Gościem trzeciej edycji POLSKIEJ BRYŁY był Zbigniew Maćków
Gościem trzeciej edycji POLSKIEJ BRYŁY był Zbigniew Maćków
fot. Jakub Kiljan

 

 

Beata Maciejewska: Rachunek ekonomiczny usprawiedliwia wyburzanie?

Zbigniew Maćków : W żadnym wypadku. Jeśli ktoś jest właścicielem tak cennych obiektów, to powinien kierować się także interesem miasta. Deweloper i architekt są odpowiedzialni za kreowanie przestrzeni, w której żyjemy.

 

 

A jeśli nie mają takiego poczucia odpowiedzialności?

- Nie powinni się tym zajmować, nie dorośli do takiej roli. A poza tym to jest jeszcze prawo i urzędnicy, żeby nie zezwolić na rozbiórkę lub wcześniej ochronić, włączając obiekt do strefy konserwatorskiej czy też wpisując do rejestru zabytków.

 

 

Dyrektor Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków we Wrocławiu twierdzi, że adaptacja budowli przemysłowych jest bardzo trudna, a często niemożliwa, bo są one właściwie opakowaniem dla linii technologicznych. Zaprojektowano je dla bardzo konkretnych funkcji. Wypruwa się maszyny i zostaje bezwartościowa wydmuszka. Zgryz dla architekta?

- Nie taki duży, łatwiej zrobić z fabryki mieszkania niż z budynku mieszkalnego fabrykę. W mieszkaniach nośność stropu wynosi 180 kg na m kw., a w fabryce nawet tonę. Podobnie jest z wysokością pomieszczeń. W mieszkaniach wystarczy 2,5 m, w fabryce - 6 m. Problemy oczywiście też są, najczęściej związane z niedoświetleniem pomieszczeń. Dlatego chętnie wprowadza się do obiektów postindustrialnych różne funkcje. Na parterze, gdzie światła jest mało, urządza się centra handlowe czy usługowe, muzea lub kina, a na wyższych kondygnacjach są lofty doświetlone przez okna połaciowe lub świetliki.

 

Pracownia Zbigniewa Maćków Pracownia Projektowa oraz Grupa 5 Architekci i PM Group Polska zaprojektowała osiedle, które ma powstać w miejscu dawnego Browaru Piastowskiego

 

 

Pana pracownia projektowa zrobiła adaptację budynków Browaru Piastowskiego. Na szczęście cztery (tylko, bo resztę wyburzono) zostały na czas wpisane do rejestru zabytków i ocalały. Będą duże zmiany?

- Bryła, detale, podziały okienne, a nawet stropy są zachowane. W głównym budynku została zaprojektowana na parterze niewielka galeria handlowa, na górze lofty. W pozostałych budynkach też są lofty, a oprócz tego biura i kluby. Ważne jest też to, że inwestor pod ścisłym nadzorem konserwatorskim zdemontował z wyburzonych budynków detale architektoniczne i urządzenia przemysłowe, m.in. charakterystyczne wiatrownice oraz kadzie. Zostaną wykorzystane częściowo w nowych budynkach oraz jako elementy małej architektury.

 

Kiedy?

- Nie wiem. Pozwolenie na budowę jest wydane, ale z powodu kryzysu właściciel wstrzymał inwestycję. Mam jednak nadzieję, że to krótka przerwa.

 

Narzekał na koszty?

- Dyskusje były burzliwe. Ale przekonaliśmy go do naszych racji. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Czytaj cały wywiad TUTAJ

źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

 

 

 

 

Zobacz także:

 

 

Maćków Pracownia Projektowa dorabia budynki

 

 

Zupełnie nowa Renoma

 

 

Dlaczego Łódź pozbywa się zabytków?

 

Skomentuj:

Stop wyburzaniu!