Z Los Angeles do Warszawy. Rozmowa z architektem Łukaszem Kosem

Marcin Szczelina

Wcześniej pracował w biurze Franka Gehry'ego, projektował hotele, przestrzenie komercyjne w Chinach, wygrywał prestiżowe międzynarodowe konkursy. Od niedawna jego pracownia działa również w Warszawie. Z architektem - Łukaszem Kosem współzałożycielem Four O Nine rozmawia Marcin Szczelina.

Łukasz Kos - Four-o-nine - projekty
Cafe 27 - Beijing
Four-o-nine

Właśnie wygrałeś prestiżowy konkurs Eurostars Hotels, na najciekawszą wizję pokoju hotelowego. Spośród kilkuset zgłoszeń, zwyciężyła Twoja propozycja. Tak więc jaka jest wizja hotelu według Four-O-Nine?

 Od kilku lat projektujemy hotele oraz wnętrza obiektów usługowych, dlatego wzięliśmy udział w tym konkursie. Eurostars Hotel, to sieć hoteli, która cieszy się szczególnym uznaniem na Zachodzie, a konkurs to okazja aby przemyśleć jak współcześnie powinien wyglądać typowy pokój hotelowy.

Do jakich wniosków doszliście?

To co nas drażni w aranżacji pokoi hotelowych to powszechna standaryzacja. Klient nie jest traktowany indywidualnie. Wydaje się nam, że jako klienci mamy wybór. Gdy rezerwujemy hotel to musimy przecież określić cel pobytu – wypoczynek albo praca. Jednak jak spojrzymy na te dwa pokoje to właściwie niczym się nie różnią. Łóżko hotelowe jest zwykle pod ścianą, na przeciwległych ścianach są pozostałe meble. Zdarza mi się, ze gdy wchodzę do pokoju hotelowego to mam ochotę go przemeblować aby czuć się bardziej komfortowo, jednak jest to niemożliwe, bo okazuje się, że wszystkie elementy pokoju są trwale przytwierdzone do ściany (śmiech). Powszechna unifikacja hoteli jest ich największa zmorą. Oczywiście jest kilka hoteli butikowych, które w większym lub mniejszym stopniu odpowiadają na nasze indywidualne potrzeby, ale wtedy cena jest znacznie wyższa niż w hotelach sieciowych.Stąd właśnie pomysł, aby wyposażenie pokoju hotelowego było wielofunkcjonalną wyspą meblową, którą dowolnie można eksplorować. Jest to bardzo prosta koncepcja, która daje większą możliwość w aranżacji pokoi hotelowych. 

Ale czy hotele zdecydują się na taka rewolucję ?

 W tej chwili współpracujemy z Eurostars Hotel nad wdrożeniem naszej koncepcji w kilku pokojach. Pokoje będą dostępne już w pierwszej połowie 2017 roku, hotel chce sprawdzić, jak reagują i odbierają go klienci, jeżeli koncept się sprawdzi, to tych pokoi naszego projektu będzie coraz więcej.  

Macie na koncie kilkadziesiąt nagród, w tym  wyróżnienia w konkursie Restaurant&Bar Award w Londynie realizujecie projekty na świecie, macie duży oddział w Shanghaju, a w Polsce jesteście praktycznie nieznani. Skąd więc decyzja, żeby stworzyć Four-O-Nine Warsaw? Czy polscy architekci powinni zacząć się martwić ?

 (śmiech) Oczywiście jesteśmy nowym biurem w Warszawie, działamy tutaj dopiero od półtora roku, ale nasze biuro istnieje już 5 lat realizując projekty na całym świecie. Jestem Polakiem, jednak większość życia spędziłem za granicą, przeczuwałem, że będzie taki moment w mojej karierze, że będę chciał wrócić do Polski, mieszkać tutaj i tutaj projektować. Pięć lat temu gdy byłem w Warszawie, wiedziałem, że jest to miasto do którego wkrótce wrócę. Bardzo dobrze się tutaj czuję, skala miasta mi odpowiada. 

 Co takiego specyficznego i wyjątkowego jest w Warszawie? 

Warszawa różni się urbanistycznie od reszty Polski i od Europy. W zasadzie najbliżej jej do Rotterdamu, nie licząc portu. Warszawa zbudowana jest na kaprysie ideologii, która nią rządziła. To miasto jest specyficzne, ale też nie pozostawia nikogo obojętnym. Kilka lat mieszkałem w Los Angeles, gdzie pracowałem w biurze Franka Gehry’ego i teraz mówię całkiem serio, Warszawa przypomina mi trochę Los Angeles. Jest rozległa, dominuje w niej samochód, jest bardzo zakorkowana, choć przecież pełna szerokich alei. Architektura, podobnie jak w Los Angeles, też nie jest zbyt spektakularna. W Warszawie ma się wrażenie, że jest się tutaj na chwilę, odczuwa się w tym mieście jakiś rodzaj dziwnej, ale i pobudzającej tymczasowości. 

Dla mnie to chyba jednak zbyt śmiałe porównanie.

 No i mamy palmę i plażę, nad Wisłą (śmiech).

 Nad czym obecnie pracujecie w Polsce?

 Pracujemy nad kilkoma projektami, które chcemy skończyć w pierwszej połowie 2017 roku. Są to mieszkania na Sadybie i w Konstancinie, siedziba agencji reklamowej na Mokotowie i restauracja na ul. Pięknej w Warszawie.

 Czyli w Warszawie powstanie restauracja na miarę KUN Whiskey&Cigarette Lounge, albo Cafe 27 w Pekinie?

 Każdy projekt to zupełnie inna opowieść, inna historia, którą staramy się zaplanować w najdrobniejszych detalach. Kafejka w Pekinie, należy do francuskiego inwestora, który od lat mieszka w zatłoczonym, zabrudzonym Pekinie i chciał stworzyć rodzaj oazy czystości, ale rozumianej również jako design, poprzez dobór odpowiednich materiałów i wykreowanie przestrzeni. Historia zaczyna się od samego produktu, jaki serwowany jest klientom kafejki. Głównym punktem restauracji jest szklarnia, gdzie rosną warzywa i zioła, z których przygotowywane są potrawy. Dlatego cała restauracja jest zaprojektowana jako czyste płuca do których się wchodzi. Materiały i detale tylko podkreślają ten charakter. Filozofia w podejściu do serwowania ekologicznych, zdrowych potraw zbudowała całą opowieść architektoniczną. W ten sposób podchodzimy do projektowania każdej przestrzeni. Nie ważne czy jest to restauracja, kawiarnia, hotel czy budynek mieszkalny.

Jak na tak krótki czas działalności w Warszawie, sporo się u Was dzieje. Polscy architekci mają konkurencję, ale to dobrze. Skoro już przy tym jesteśmy, masz jakiś swoich faworytów?

 Nie odbieram tego w ten sposób. Uważam, że rynek jest bardzo duży, a dobra architektura zawsze znajdzie inwestora. Szczególnie w Polsce, gdzie jest mnóstwo świetnych architektów. Z wielkim zainteresowaniem przyglądam się pracowni JEMS Architekci, każdy ich budynek to klasa sama w sobie. Nasze biuro znajduje się na Powiślu, niedaleko nowej siedziby Akademii Sztuk Pięknych. Za każdym razem jak przechodzę obok niej, jestem pod wrażeniem olbrzymiej dojrzałości i świadomości architektonicznej. Z dbałością wykonane detale i użyte materiały sprawiają, że budynek w mądry sposób wpisuje się w kontekst miejsca. Cenie również projekty Roberta Koniecznego, każdy kolejny dom jednorodzinny jego projektu, to wręcz wydarzenie architektoniczne. Kibicuje również młodszym architektom jak WWAA, Ultra Architects MFRMGR czy BudCud. Uważam, że Polska architektura jest w swoim najlepszym momencie, to właśnie w tą stronę spogląda cały świat, zachwycając się kolejnymi realizacjami. Jedyne czego mi brakuje to właśnie większej współpracy pomiędzy architektami.

 No właśnie, jak już mówimy o bolączkach, co Cię najbardziej tutaj irytuje? Czy jest coś czego musimy się uczyć od naszych zachodnich kolegów?

To bardziej sytuacje, których nie rozumiem i mam nadzieję, że jednak nie są normą. Gdy szukałem praktykantów do biura na płatny staż, to naturalne dla mnie było, że najlepszym miejscem, by takie osoby znaleźć jest uczelnia. Wybrałem się więc na Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej z przygotowanym plakatem z informacją o rekrutacji i powiesiłem w witrynie, gdzie znajdowały się inne ogłoszenia – głównie reklamy restauracji i informacje o wynajmie pokoi. Przez kolejne dwa tygodnie nie było ani jednego telefonu, czy maila. Bardzo mnie ta sytuacja zaniepokoiła, więc wybrałem się na wydział architektury. Wisiały wszystkie ogłoszenia z wyjątkiem mojego. W dziekanacie, na pytanie dlaczego zdjęto ogłoszenie o pracy skierowane do studentów, usłyszałem, że uczelnia nie jest od tego, aby szukać pracy studentom i dlaczego niby mieli by faworyzować akurat moją pracownię. Powiem szczerze, jest to sytuacja, której po prostu nie rozumiem. Skończyłem między innymi Wydział Architektury Uniwersytetu w Toronto i tam, co roku dziekan wydziału osobiście dzwonił do największych architektów takich jak Rem Koolhaas, Jean Nouvel czy UN Studio  i zachwalał najzdolniejszych studentów, którzy powinni u nich odbyć staż.Pod tym względem polskie standardy są dla mnie niezrozumiałe, ale mam nadzieje, że to tylko wyjątek, bo przecież polscy studenci są bardzo pożądani na zagranicznych rynkach pracy i całkiem nieźle sobie na nich radzą.

 ZOBACZ PROJEKTY >>>

 

 

 

 

 

 

  

 

Skomentuj:

Z Los Angeles do Warszawy. Rozmowa z architektem Łukaszem Kosem