Architektura parametryczna dla Warszawy

warszawa.gazeta.pl

Architektura parametryczna bardziej kojarzy się ze światem natury niż inżynierów, u nas jest ciągle w powijakach. Cyfrowe Warszawskie Centrum Kultury zapowiada zmianę?

v
Wizja zagospodarowania terenu między Pałacem Kultury a Al. Jerozolimskimi. U góry ul. Marszałkowska, na dole Dworzec Centralny
wizualizacja

Krzysztof Jakub Górnicki jest młodym architektem, pracuje w londyńskim biurze słynnego Normana Fostera. Niedawno zrobił dyplom na Wydziale Architektury w Delft pod Hagą: zaprojektował tam Warszawskie Centrum Kultury między Dworcem Centralnym a Dworcem Śródmieście. Jego projekt tak się spodobał, że znalazł się wśród wytypowanych do holenderskiej nagrody za najlepsze dyplomy Archiprix.

- To architektura parametryczna. Wykorzystując procesy cyfrowe, tworzymy system zależności między poszczególnymi elementami. Model jest dynamiczny. Zmiana jednego elementu wpływa na całość - mówi Górnicki. Wyjaśnia to na przykładzie swojego projektu. - Punktem wyjścia było pudełko, bo uważam, że tkanka miejska Warszawy bardzo ucierpiała z powodu wojny. I nawet nowe inwestycje często nie tworzą pierzei. Chciałem, by moje "pudełko" wyznaczało je w Al. Jerozolimskich i na ul. Emilii Plater - opowiada.

Jak po ataku korników

Przyzwyczajeni do architektury bardziej tradycyjnej i "kanciastej" na widok Centrum Kultury autorstwa Górnickiego przeżywamy zaskoczenie - i to mimo sąsiedztwa dachu Złotych Tarasów. Jego pudełko wygląda tak, jakby wielką szkatułę z drewna zaatakowały termity i korniki mutanty. Niektóre narożniki zostały wyżarte, pewne fragmenty się sypią albo napęczniały. Bryła zdaje się ożywiona jak w trakcie dynamicznej zmiany kojarzącej się z rozpadem.

- W środku chciałem zmieścić bogaty program kulturalny: teatr, kino, sale wykładowe, a na parterze handel. To wszystko zamykałem w poszczególnych kubikach. Wprowadzałem różne parametry i dane, że np. teatr może się znaleźć blisko kina, ale daleko od części sklepowej albo: musi być przejście na osi ul. Pankiewicza. W tym celu napisałem własny program komputerowy. Tak doszedłem do najkorzystniejszego umieszczenia różnych funkcji wewnątrz - wyjaśnia Górnicki. Jego program z zimną logiką "odsypał" zbędne części budynku.

Na każdym etapie projektowania autor tworzył odpowiednie do rozwiązania problemu "cyfrowe narzędzie". Np. osobne do projektowania fasady i jej detali. - Bo nie da się wprowadzić na początku wszystkich danych, by uzyskać zadawalający efekt końcowy - mówi projektant. Plany i wizualizacje muszą być możliwe w realizacji. Potwierdza to wykonanie poszczególnych fragmentów budynku i detali w skali 1:25 z laserowo wycinanej sklejki czy pianki.

W Warszawie mamy już nieśmiałe próby innego niż dotąd myślenia o formie. Złota 44, czyli wieżowiec projektu Daniela Libeskinda, ma krzywizny, które nie tylko kojarzą się z żaglem. One pozwalają też optymalnie wykorzystać przestrzeń, zapewniając dostęp światła w sąsiednich blokach. Przy projektowaniu dachu Złotych Tarasów też musiał zostać użyty program komputerowy, który pozwalał kontrolować całą jego powierzchnię. Każdy szklany trójkąt ma tu inną krzywiznę, a razem tworzą kopuły. Trzeba też było uwzględnić np. taki "drobiazg", by w razie ulewnego dachu woda nie tworzyła wodospadu nad głowami wchodzących.

Ciekawie zapowiada się też gigantyczny prześwit o krzywoliniowych ścianach w holu Muzeum Historii Żydów Polskich na Muranowie. Fiński architekt Rainer Mahlamäki zdradził "Gazecie", że udał się do londyńskiego biura Normana Fostera z prośbą o poradę, jak "przeliczyć konstrukcję i zarządzać projektem w realizacji" z tak trudną ścianą w środku. Mahlamäki: - Usłyszałem, że najlepiej napisać własny program komputerowy. Na wczesnym etapie musieliśmy zamrozić kształt tej ściany. Np. Frank Gehry dzieli skomplikowaną formę na mniejsze części, bo łatwiej wtedy wszystko kontrolować podczas budowy.

Krzysztof Jakub Górnicki nie kryje, że cztery lata studiów na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej dały mu solidną podstawę: - Takie tradycyjne, techniczne spojrzenie. Ale architektura parametryczna w Polsce jest ciągle w powijakach.

Podpowiada, by zaglądać na portal projektowanieparametryczne.pl. Czytamy tam: „Wierzymy, że techniki opisywane [na tej stronie] przyczynią się do transformacji i przedefiniowania pojęcia architektury - znalezienia nowego sposobu wpływania na przestrzeń, w której żyjemy. Ten wpływ to budowanie budynków, które reagują, dostosowują się i współgrają zarówno z człowiekiem, jak i z naturą. Budynków, które są czymś więcej niż >opakowaniem < przestrzeni użytkowanej przez ludzi”.

Dariusz Bartoszewicz

źródło: warszawa.gazeta.pl

Zobacz także:

Złota 44. Z wizytą na szczycie wieżowca

Skomentuj:

Architektura parametryczna dla Warszawy