BRYLAnty polskiej moderny - Muzeum Śląskie

TM
26.06.2009 10:01
A A A
Tak wyglądało Muzeum Śląskie jesienią 1939 roku

Tak wyglądało Muzeum Śląskie jesienią 1939 roku

Tuż przed wybuchem II wojny światowej w Katowicach powstało najnowocześniejsze muzeum w Europie. Dzieło Karola Schayera, uważane za łabędzi śpiew polskiej moderny, nigdy nie doczekało się otwarcia. Rozebrali je hitlerowcy, a na jego miejscu komuniści wybudowali socrealistyczny moloch.

 

 

Katowice w okresie międzywojennym rozwijały się w iście amerykańskim tempie. Południowa część śródmieścia wyrastała dosłownie w miejscu, gdzie jeszcze do niedawna były pola. Stąd w przebiegu dzisiejszych ulic można dopatrzeć się dawnego agrarnego układu własnościowego. To właśnie w tej części miasta, z racji dużych rezerw terenu, władze po przyłączeniu Śląska do Polski, postanowiły jeszcze na początku lat 20. stworzyć prawdziwe centrum całego regionu. Tak narodziło się katowickie forum - zespół gmachów urzędów, korporacji i budynków kulturalnych skupionych w jednym miejscu.

 

 

W poprzednich BRYLAntach polskiej moderny pisaliśmy o Śląskim Urzędzie Wojewódzkim, który budowany w latach 1924-1929 stał się głównym obiektem forum. Jednak na przeciw gmachu, po jego północnej stronie, miał powstać najważniejszy obiekt kulturalny autonomicznego regionu - Muzeum Śląskie.

 

 

Samo muzeum było młodą placówką, założono je 23 stycznia 1929 roku z inicjatywy władz wojewódzkich. Było pojmowane bardziej jako pomnik niepodległości niż zwykła instytucja kulturalna. Jego wyjątkowość polegała na tym, że w przemysłowym regionie wcześniej nie było znaczącej tradycji muzealnej.

 

 

Nie bez znaczenia była też rywalizacja z niemieckim sąsiadem. Po plebiscycie w 1921 roku, kiedy Śląsk został podzielony między Polskę a Niemcy, Katowice znalazły się po polskiej stronie, po drugiej zaś Gliwice, Bytom i Zabrze. Każdy naród chciał pokazać, że to właśnie on przoduje na Śląsku. Niemiecki Bytom już w 1930 roku mógł się poszczycić nowym Muzeum Górnośląskim, którego główną bryłę tworzy prostopadłościan z widoczną szachownicą żelbetowego szkieletu wypełnioną olbrzymimi oknami, którą dopełniają ściany z cegły klinkierowej.

 

 

Wyścig muzealny

 

Nic dziwnego, że i Katowice zapragnęły zdumiewającego wszystkich gmachu muzealnego. Ówczesny wyścig przypomina trochę dzisiejszą pogoń wielu miast na świecie za "efektem Bilbao" i próbę zbudowania ikona architektonicznej, która przyciągnie turystów. Niemniej jednak początkowo Muzeum Śląskie mieściło się w ikonie, ale nie dostosowanej do jej funkcji, ponieważ zajmowało kilka sal w Urzędzie Wojewódzkim.

 

 

W 1934 roku ówczesny wojewoda śląski Michał Grażyński zlecił zaprojektowanie gmachu muzeum Karolowi Schayerowi, etatowemu pracownikowi Wydziału Komunikacyjno-Budowlanego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Dziś musi budzić pewne zdziwienie fakt, że na tak ważny i prestiżowy obiekt nie zlecono konkursu architektonicznego, w zamian jego projekt oddano w ręce szeregowego pracownika. Jednak Grażyński wiedział co robi, po pierwsze wymowa ideowa była dla niego bardzo ważna, a przy konkursie mogła ona ulec wypaczeniu, bądź pomniejszeniu. Wykonując projekt u siebie, w urzędzie mógł go stale kontrolować. Po drugie Schayer nie był zwykłym pracownikiem, ale wybitnym architektem, bardzo zdolnym wychowankiem Politechniki Lwowskiej, który dla urzędu zaprojektował szereg szkół, ale miał też na koncie awangardowe kamienice dla klientów prywatnych. Mimo młodego wieku (Schayer urodził się w 1900 roku) miał już swój wyklarowany styl, którego klarowność i jednolitość uzyskana był dzięki harmonii linii, płaszczyzn i brył. Schayer często nadwieszał budynki wycofując parter, dążył też do zamknięcia budynków w idealnym sześcianie. Pozostawiał też często swój inicjał - literę S - w formie wygięto esowatej ścianie, najczęściej parteru, ale czasem też na całej wysokości elewacji.

 

 

Nad projektem pracował przez cały 1935 rok. Budowa muzeum ruszyła wiosną 1936 roku. Trwały ostatnie prace wykończeniowe, gdy wybuchła wojna. Wiosną 1940 roku muzeum miało być otwarte dla zwiedzających, co jednak nigdy nie nastąpiło.

 

 

Muzeum jak fabryka

 

W tym czasie budynek wyglądał już imponująco. Jego olbrzymia bryła w rzucie była zbliżona do litery H. Od ulicy Jagiellońskiej, naprzeciw Urzędu Wojewódzkiego, była główna elewacja gmachu. W części środkowej tworzyła ją wysmukła wieża o gładkich ścianach, którą przepruwały wąskie, wysmukłe szczeliny okien, zdradzające znajdującą się w środku klatkę schodową. Ten motywy zaznaczania klatki na elewacji jest charakterystyczny dla Schayera. Wieżę flankują po obu stronach, niższe, czterokondygnacyjne, całkowicie przeszklone skrzydła, które służą administracji.

 

 

Główne sale wystawowe mieściły się w ośmiokondygnacyjnym korpusie głównym, który od frontu widoczny był tylko od boku, jako wspominana wieża. Korpus ten ustawiony był bowiem prostopadle do ulicy Jagiellońskiej i biegł w linii północ-południe w głąb działki. Oparty był na stalowym szkielecie, który umożliwił stworzenie wielkich sal pozbawionych jakichkolwiek ścian i podpór, dziś powiedzielibyśmy, że dawał pełną swobodę aranżacji przestrzeni. Korpus główny był niezabudowany w parterze, pod budynkiem przebiegała boczna uliczka. Lewitująca bryła o długości 83 metrów i wysoka na około 30 metrów musiała robić spore wrażenie na katowiczanach. Od północy do bryły dostawiono dwie mniejsze bryły, na podobnej zasadzie jak od frontu, z tym, że te mieściły przede wszystkim mieszkania i zaplecze muzeum.

 

 

Ruchome schody i fotokomórki

 

Inwestor, czyli Urząd Wojewódzki, nie szczędził na wnętrzach i ich wyposażeniu. Gmach miał drzwi otwierane na fotokomórkę (pamiętajmy że był dopiero 1939 rok!), windy osobowe i towarowe. Zwiedzających, jak klientów w najnowszych domach towarowych, po kondygnacjach rozwoziły także schody ruchome. Naszpikowane najnowszą techniką był również ściany i stropy. Zamiast grzejników było centralne ogrzewanie funkcjonujące za pomocą radiatorów umieszczonych w suficie i równomiernie ogrzewających pomieszczenia (system cristall). Aby uchronić zbiory przed kurzem i pyłem przemysłowego miasta klimatyzacja wytwarzała w pomieszczeniach większe ciśnienie od atmosferycznego, chroniąc w ten sposób sale od przedostawania się pyłów przed drzwi i okna.

 

Wizualizacja Muzeum Śląskiego

Wizualizacja Muzeum Śląskiego

 

 

Także oświetlenie rozwiązano w nowatorski sposób, długie ściany korpusu głównego wypełniają pasma okien, dostarczające równomiernie światła do sal wystawowych. Na ostatniej kondygnacji światło wpadało przez świetliki dachowe.

 

 

Pięciometrowy górnik

 

Dopełnieniem budynku miały być płaskorzeźby i pomnik przed wejściem głównym - to one miały być głównym nośnikiem ideowym, mówiącym o polskości dzieła. Ich opracowaniem zajmował się awangardowy rzeźbiarz Stanisław Szukalski, który wygrał kilka znaczących konkursów w kraju, między innymi na pomnik Adama Mickiewicza w Wilnie, ale którego projekty odrzucane były przez konserwatywne społeczeństwo i nie wychodziły poza model. Genialny twórca nie miał na koncie żadnej rzeźby w przestrzeni publicznej. Dopiero zaproszenie do Katowic wystosowane przez wojewodę Grażyńskiego, miało tę sytuację zmienić. Szukalski ze swoimi ukazywaniem Polski jako mocarstwa i odwoływaniem się do symboliki słowiańskiej, a zarazem zamiłowaniem do mocnych, nowoczesnych formy, był idealnym kandydatem na głównego rzeźbiarza przyszłego katowickiego forum.

 

 

Dla Muzeum Śląskiego przygotowywał dwie gigantyczne płaskorzeźby, które miały zawisnąć po bokach wejścia głównego, każda wysokości dwóch kondygnacji. Jedna przedstawiała atletycznego górnika trzymającego topór-kilof, który wyglądem przypominał bardziej jednego z Piastów. Druga płaskorzeźba przedstawiała trzy ślązaczki w ludowych strojach trzymające gaik śląski. Przed wejściem głównym natomiast miał stanąć pomnik Bolesława Chrobrego umieszczony na kamiennym kurhanie. Niestety realizację tych dzieł również przekreśliła wojna. Górnik był już prawie gotowy, Szukalski odkuwał go w pracowni w Warszawie, gotowy był też model Chrobrego, niestety naloty na stolicę obróciły je w proch. Zachowały się jedynie zdjęcia i szkice. W Katowicach, naprzeciw Urzędu Wojewódzkiego, w budynku Urzędów Niezespolonych zrealizowano jedyne dzieło Szukalskiego - zgeometryzowanego orła. Ale i on został skuty przez okupanta.

 

 

Sam budynek muzeum został rozebrany w 1941 roku jako pomnik "pychy polsko-żydowskiej", jak wówczas określiła go "Kattowitzer Zeitung". Po wojnie zachowały się jeszcze fundamenty oraz część piwnic, ale także nowym władzom komunistycznym nie w smak był budynek, który z kolei kojarzył się z czasami sanacji. Na miejscu muzeum wybudowano więc socrealistyczny moloch - biurowiec Związków Zawodowych z 1950 roku, projektu Henryka Buszko, Aleksandry Franty i Jerzego Gottfrieda. Skądinąd bardzo dobra architektura.

 

 

Ocena dzieła Schayera

 

Jak dziś ocenia się nieistniejące już Muzeum Śląskie? Jako łabędzi śpiew polskiej moderny, bo było to ostatnie wielkie dzieło tego okresu, który brutalnie przerwała II wojna światowa, a potem socrealizm. Dzieło Schayera było bezsprzecznym novum w polskiej architekturze. Architekt odrzucił uświęconą formułę muzeum jako świątyni sztuki, jako monumentalnego i pompatycznego gmachu. Zamiast tego postawił na funkcjonalizm i racjonalność nowoczesnych technologii. Jedynie elewacja frontowa odstaje od całego dzieła, widać tu największą ingerencję władz, którym zależało na "pomniku polskości". Dekoracja rzeźbiarska i symetryczność tej elewacji trochę odbiegają od awangardowych dokonań stylu międzynarodowego, ale można zrozumieć Schayera, że chciał w ten sposób nawiązać do klasycyzującego, modernistycznego gmachu Urzędu Wojewódzkiego. Za to pozostałe elewacje i cała bryła muzeum to już wyłącznie abstrakcyjna gra płaszczyzn, linii i brył. Muzeum bardziej przypominało fabrykę albo instytut z laboratoriami, jego wydłużona bryła nasuwa też skojarzenia z okrętem, który osiadł w centrum miasta.

 

 

Mało kto wie, ale jedno z tylnych skrzydeł mieszkalnych muzeum przetrwało. Ponieważ w okupowanych Katowicach brakowało mieszkań, Niemcy postanowili oszczędzić ten fragment budynku. Można go zobaczyć na ulicy Kobylińskiego 5.

 

 

Zamiast w najnowocześniejszym budynku Europu dziś Muzeum Śląskie mieści się w zaadaptowanym do jego potrzeb dawnym hotelu przy Alei Korfantego, w którym egzystuje prowizorycznie od ćwierćwiecza. Nowa placówka powstanie, jednak już nie w centrum miasta przy Urzędzie Wojewódzkim, ale na tylach Spodka, wśród stuletnich budynków zamkniętej kopalni Katowice. Nowy gmach zostanie zbudowany według projektu zwycięzców międzynarodowego konkurs - architektów z austriackiej pracowni Riegler Riewe Architekten.

 

 

Riegler Riewe Architekten

Makieta Muzeum Śląskiego w Katowicach. Projekt autorstwa Floriana Rieglera i Rogera Riewe

 

Jednak czytelnicy BRYŁY mogą jeszcze raz na chwilę przenieść się do międzywojennych Katowic i zobaczyć zrekonstruowane Muzeum Śląskie Karola Schayera. Wizualizację wykonała architekt Agata Jonecko dla potrzeb filmu Jadwigi Kocur ?Dwugłowy smok", poświeconego modernistycznej architekturze Górnego Śląska. 

 

 


 

 

 

TM

 

 

Zobacz też:

 

BRYLAnty polskiej moderny - parlament w... Katowicach

 

3 x K - Kosmiczne Komunistyczne Konstrukcje 

 

"Dorabiamy budynki" - wywiad ze Zbigniewem Maćków

 

 

Zobacz więcej na temat:

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX