BRYLAnty polskiej moderny - parlament w... Katowicach

tm

Ma 600 pomieszczeń, 1300 okien i 6 kilometrów korytarzy. W jego podziemiach jest obszerny schron, skarbiec oraz tajny tunel. A wszystko opakowane w monumentalną i surową architekturę. Tak prezentuje się świętujący 80-lecie gmach Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach - arcydzieło polskiego modernizmu

Katowice, budynek, modernizm, Śląsk, architektura, największe, Polska, publiczne
http://ww5.katowice.uw.gov.pl/80lat/

 

 

Dokładnie 80 lat temu, 5 maja 1929 roku, poświęcono w Katowicach gmach Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. O randze tej budowli świadczy obecność prezydenta Rzeczpospolitej Ignacego Mościckiego na uroczystości otwarcia budynku, a także koszty budowy, wynoszące 12,5 miliona ówczesnych złotych. Był to ogromny wydatek, nawet gdy weźmie się pod uwagę, że województwo śląskie było najzasobniejszym województwem w międzywojennej Polsce. Zarazem był to największy kubaturowo gmach w kraju, liczący 161 tys. metrów sześciennych. Co więcej był to pierwszy budynek parlamentarny w Polsce, na którym wzorował się Sejmu RP w Warszawie. Śląski UW miał być symbolem polskości na odzyskanej po wiekach ziemi śląskiej. Nic więc dziwnego, że nie szczędzono nań nakładów, które, co warto podkreślić, w całości pochodził ze środków własnych województwa śląskiego.

 

Historia


Zanim powstał okazały gmach przy ulicy Jagiellońskiej, władze dopiero co przyłączonego do Polski Górnego Śląska zajmowały tymczasowo budynek dawnej Królewskiej Szkoły Rzemiosł Budowlanych w Katowicach, w której dziś mieści się Akademia Muzyczna (na jej tyłach wybudowano niedawno salę koncertową wg projektu Konior Studio). Jednak budynek był za ciasny, by pomieścić urzędników Urzędu Wojewódzkiego i Sejmu Śląskiego, bowiem województwo śląskie, jako jedyne w kraju, otrzymało szeroką autonomię. Śląsk mógł się rządzić w sprawach lokalnych, takich jak szkolnictwo, kultura, przemysł, posiadał również własne instytucje, zazwyczaj przynależne tylko suwerennym państwom: Sejm Śląski, Skarb Śląski, odrębne siły policyjne. Już w pierwszym roku istnienia województwa kupiono parcelę pomiędzy ulicami Jagiellońską a Ligonia pod budowę nowego gmachu. W 1923 roku rozpisano ogólnopolskikonkurs architektoniczny na budowę monumentalnej siedziby Urzędu Wojewódzkiego. W warunkach zapisano, że oczekuje się budowli skromnej, ale z zachowaniem monumentalności, przy czym wykluczono styl neogotycki, który na Śląsku kojarzył się z pruską przeszłością. W konkursie wzięło udział aż 67 zespołów z całej Polski, co było wydarzeniem bez precedensu. Ostateczni wygrali architekci krakowscy: Piotr Jurkiewicz, Kazimierz Wyczyński, Ludwik Wojtyczko i Stefan Żeleński, ten ostatni umarł niestety w dniu ogłoszenia wyników konkursu. Budowa gmachu ruszyła w 1924 roku i trwała niemal 6 lat.

 

Urząd jak twierdza


Projekt krakowskich architektów zwyciężył dzięki pogodzeniu wymogów funkcjonalnych z ideowymi. W ich pracy Urząd Wojewódzki przyjął formę klasycystycznego pałacu, ale z pewnym rysem obronności, czytelnym w układzie bryły oraz z redukcją zdobień, zgodną z duchem modernizmu. Budynek składa się czteroskrzydłowego korpusu głównego, którego każdy narożnik otrzymał flankowanie w postaci dodatkowych skrzydeł, silnie wysuniętych przed lico elewacji. W ten sposób gmach przypomina pałac obronny z bastionami, co było adekwatne do Katowic, które były wówczas kresami zachodnim Rzeczpospolitej. W zasadzie wszystkie cztery elewacje budynku mają podobny, reprezentacyjny charakter, ale tylko od zachodniej strony prowadzą do niego szerokie na kilkadziesiąt metrów rzędy schodów. To od zachodu umieszczono wejście główne, za którym znalazł się westybul poprzedzający salę Sejmu Śląskiego. Ta ostatnia, mimo półokrągłej bryły, nie zaznacza się na elewacji, ponieważ została niejako wstawiona od strony wewnętrznego dziedzińca.


Na elewacjach gmachu pojawiły się natomiast elementy symboliczne, każdy kamienny pilaster ma głowicę w kształcie orła legionowego. Dodatkowo w ozdobnym fryzie wieńczącym gmach pojawiły się tarcze z inicjałami RP, herby miast oraz rózgi liktorskie. Elementy te w większości przetrwały nawet niemiecka okupację. Hitlerowcy zajęli w czasie II wojny światowej budynek, spodobała im się jego surowość i pompatyczność, jedynie we wnętrzach skuli polskie akcenty.

 

Przepych wnętrz


Za wejściem głównym znajduje się wysoki na 3 piętra reprezentacyjny westybul. Przypomina renesansowy dziedziniec z krużgankami, z tą różnicą, że w katowickim gmachu przykryty jest kopułą ozdobioną kasetonami z rozetami. W jej podniebieniu znalazło się 11 herbów miast, wchodzących w okresie międzywojennym w skład województwa śląskiego. Na wprost wejścia biegną dwuskrzydłowe schody prowadzące do sali Sejmu Śląskiego. W westybulu królują okładziny kamienne filarów, posadzek, schodów oraz ozdobnych balustrad.

 

Westybul - wejście główne

westybul

 


Sala Sejmu Śląskiego, powstała wcześniej od sali Sejmu RP w Warszawie, była wręcz dla niej wzorem. Założona jest na planie elipsy, na wzór antycznego teatru. Szklana kopuła dostarcza do wnętrza sali odpowiednią ilość światła dziennego. Na piętrze salę obiega balkon dla obserwatorów obrad, na dole zaś salę otaczają biegnące po łuku kuluary. Na sali jest 140 miejsc, pierwotnie 80 z nich było przeznaczonych dla posłów i prezydium Sejmu, 30 dla przedstawicieli Urzędu Wojewódzkiego i 30 dla dziennikarzy. Wystrój sali to dzieło Ludwika Wojtyczki, o przepychu niech świadczy fakt, że fotele dla parlamentarzystów pokrywa skóra wołowa, specjalnie sprowadzona do tego celu aż z Wielkiej Brytanii.

 


W zachodnim skrzydle, tuż przy westybulu, znajduje się też zespół reprezentacyjnych sal. Największa jest nad wejściem głównym do gmachu. To Sala Recepcyjna, dziś zwana Salą Marmurową. Przed wojną jej ściany pokrywał biały marmur, zdobiły je również wielkie lustra oraz 3 balkony, z których jeden służył jako podium dla orkiestry. To w tej sali odbywał się ważne uroczystości oraz bale. Niestety z pierwotnego wystroju zachowały się jedynie wielkie okna typu portfenetr oraz kasetonowy strop, gdyż salę przebudowali hitlerowcy. Nad projektem pracował sam nadworny architekt Hitlera - Albert Speer, który nadał Sali Recepcyjnej charakteru faszystowskiego, podobnego do tego panującego w gabinetach Kancelarii III Rzeszy. Ściany pokryła szara imitacja marmuru, ich jedyną ozdobą są portale do drzwi. Dziś sala cz" czy "Stawki większej niż życie".

 

Albert Speer nadał Sali Recepcyjnej charakteru faszystowskiego

Albert Speer nadał Sali Recepcyjnej charakteru faszystowskiego

 

 


Mieszkanie Grażyńskiego

 


W północnym skrzydle gmachu krakowscy architekci zaprojektowali nawet specjalne apartamenty prywatne dla wojewody. Przez kilkanaście lat zajmował je wraz z rodziną wojewoda Michał Grażyński, po wojnie nie powrócono już do tradycji mieszkania w gmachu urzędu, dlatego apartamenty, nazywane są dziś Mieszkaniem Grażyńskiego, w większości mają charakter reprezentacyjny, a cześć muzealny.

 


Obecnie gabinet wojewody mieści się w dawnej sali jadalnej, obok znajduje się sala boazeryjna, która Grażyńskiemu służyła jako salon wypoczynkowy. Boazerie odkryto w latach 90. podczas remontu, kiedy to pod wieloma warstwami farb i tynków odsłoniła się szlachetna okładzina. Niestety większość oryginalnych mebli przepadła w czasie II wojny światowej, a wyposażenie było integralną częścią budynku.

 

Modernistyczne meble projektu Wojtyczki łączyły w sobie styl art deco ze zgeometryzowanymi polskimi ornamentami ludowymi. W dawnej sypialni zachowała się szafa ścienna, która skrywa do dziś luksusową umywalkę. Obok niej była przebieralnia, gdzie przechowywano ubrania osobiste wojewody. Apartamenty składały się też z pokoi dla służy oraz członków najbliżej rodziny wojewody.

 

 

Schron i skarbiec

 

 

Rozległy gach ma 4 piętra i wysoki parter, ale mało kto wie, że skrywa również 2 kondygnacje podziemne. W labiryncie piwnic znajduje się schron wybudowany przez hitlerowców, który był przebudowany na schron przeciwatomowy w czasach PRL-u. Miał służyć dygnitarzom partyjnym w razie nuklearnego ataku. Do dziś zachował się w nim sprzęt łącznościowi z tamtego okresu oraz mieszalnik powietrza, czyli urządzenie zapewniające dostawę świeżego powietrza do schronu.  

 

 

W podziemiach znajduje się też skarbiec. To pamiątka po autonomii śląskiej, kiedy województwo dysponowało własną skarbowością i budżetem odrębnym od budżetu centralnego. Rezerwy finansowe województwa śląskiego były przechowywane w tym pomieszczeniu w postaci sztabek złota. Pod skarbcem znajduje się basen, który dziś można zwiedzać. Służył on uniemożliwieniu podkopania się pod skarbiec, bo każdy wykop zalany byłby przez wodę. Sam skarbiec również można było dla bezpieczeństwa zatopić. Ale na co dzień śląskiego złota chroniły grube na 40 cm drzwi pancerne.

 


W budynku zachował się też długi na prawie 80 metrów tunel ewakuacyjny, którym można było niezauważenie opuścić bezpiecznie budynek w nagłej potrzebnie. Ceglany, niewysoki tunel prowadzi do ogrodu posesji po drugiej stronie ulicy Ligonia.

 

winda paciorkowa

Winda paciorkowa stanowi jedną z największych atrakcji gmachu. W Polsce zachowały się tylko cztery takie konstrukcje

 


Najmłodszym gmach Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego kojarzy się zawsze z jedną atrakcją - windą paciorkową. Przed wojną wiele gmachów publicznych wyposażono w tego typu widny, dziś zachowało się ich w Europie niewiele. Ta winda bez drzwi składa się z szeregu kabin nanizanych, jedne, nad drugą, które biegną bez przerwy w górę, gdzie zakręcają i opadają w dół. Do takiej windy trzeba wskoczyć w biegu i również bez jej zatrzymywania zeskoczyć. Idealne dla spieszących się interesantów.

 


Budynkowi Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego i Śląskiego Sejmu stuknęła 80-tka. Dalej spełnia swoją funkcję, będąc zarazem pamiątką po autonomii województwa oraz potęgi Górnego Śląska z czasów II RP. Monumentalny, klasycyzujący budynek, był jednym z ostatnich historyzujących gmachów w Katowicach. W kolejnych latach międzywojnia miasto zapełniały już wyłącznie awangardowe modernistyczne gmachy i wieżowce.

 


O kolejnych arcydziełach polskiej architektury okresu międzywojennego będziemy pisać w następnych tekstach naszego cyklu - BRYLAnty polskiej moderny

 

 

TM

 

 

 

Zobacz też:

 

Moderna nie była zimna i nudna!

 

Temida bywa ślepa. Katowicka jest też piękna

 

Czeska moderna - Willa Tugendhatów

 

Skomentuj:

BRYLAnty polskiej moderny - parlament w... Katowicach