Projekty przyszłości - mniej betonu, więcej ekologii

Pływające miasta, które uratują przed klęską żywiołową, biura sprawdzające stan zdrowia pracowników, czy wreszcie wieżowce, w których znajdą się pola uprawne i pastwiska dla zwierząt. Futurystyczne projekty architektoniczne coraz bardziej realne.
NOAH, Nowy Orlean, USA, proj. E. Kevin Schopfer NOAH, Nowy Orlean, USA, proj. E. Kevin Schopfer www.ahearnschopfer.com

NOAH, Nowy Orlean, USA, proj. E. Kevin Schopfer

Nazwę ogromnego, pływającego miasta, jakie zaprojektował Kevin Schopfer w reakcji na zniszczenie Nowego Orleanu przez huragan Katrina, można tłumaczyć na dwa sposoby. Z jednej strony kojarzy się ona z imieniem Noe, biblijnym budowniczym Arki, która ocaliła przedstawicieli wszystkich gatunków przed potopem - i to skojarzenie nie jest bezzasadne, bo projekt powstał właśnie jako `ratunek` dla zniszczonego amerykańskiego miasta. Jednocześnie NOAH - to skrót od nazwy, jaką nadał swojemu projektowi sam architekt, brzmiącej New Orleans Arcology Habitat. Słowo `arcology` wymyślił sam E. Kevin Schopfer na określenie budowli, w których główną rolę grają rozwiązania nie szkodzące środowisku, czyli nierozłączne połączenie architektury i ekologii.

NOAH, Nowy Orlean, USA, proj. E. Kevin Schopfer

NOAH - to budynek-miasto, przeznaczone dla 40 tysięcy mieszkańców. Poza 20 tysiącami lokali mieszkalnych ma tu się mieścić wszystko, czego jego użytkownicy mogą potrzebować do życia: sklepy, szkoły, szpitale, urzędy, ośrodki kultury, hotele, a nawet kasyno. W mieście byłby garaże - ale dla aut, używanych na zewnątrz. W NOAH do przemieszczania się służyć miałby wyłącznie transport publiczny - kolejki i windy.

NOAH, Nowy Orlean, USA, proj. E. Kevin Schopfer

NOAH oczywiście miałoby być całkowicie samowystarczalne - niezależne od elektrowni, wodociągów itp. Dzięki temu nie tylko nie szkodziłoby środowisku, ale też mogłoby funkcjonować w dowolnym miejscu na kuli ziemskiej, nie tylko na Missisipi.

Poza skomplikowanymi danymi technicznymi na temat konstrukcji i działania miasta NOAH, amerykański architekt Kevin Schopfer na swojej stronie internetowej (www.ahearnschopfer.com) tłumaczy jeszcze, skąd wziął się kształt wymyślonego przez niego miasta. Trójkąt - to nie tylko silnie nacechowana symbolicznie figura; to także forma, zapewniając największą stabilność - i w wymiarze fizycznym, i psychicznym.

Nowe Muzeum Sztuki w Taipei, Tajwan, proj. OODA Architecture Nowe Muzeum Sztuki w Taipei, Tajwan, proj. OODA Architecture www.ooda.eu

Nowe Muzeum Sztuki w Taipei, Tajwan, proj. OODA Architecture

Na ogłoszony w maju 2011 roku konkurs na koncepcję gmachu Nowego Muzeum Sztuki w Taipei nadesłano prace z całego świata. Jako że organizatorzy oczekiwali prac `kreatywnych i wizjonerskich`, wiele ze zgłoszonych propozycji wykraczało daleko poza to, co do tej pory wydarzyło się w architekturze. Architekci puszczali wodze fantazji, bo nie krępowały ich wymogi techniczne ani konkretne rozwiązania budowlane.

Nowe Muzeum Sztuki w Taipei, Tajwan, proj. OODA Architecture

Jedną z takich futurystycznych propozycji jest projekt, zgłoszony do konkursu przez mającą swoją siedzibę w Porto pracownię OODA Architecture. Portugalczycy zaproponowali gmach o kształcie dwóch połączonych hipersześcianów (czyli brył o więcej niż trzech wymiarach). W niezwykłej budowli, przypominającej zdeformowaną, nieregularną gwiazdę, nie ma klasycznego podziału na ściany i dach, także okna pojawiają się na całej powierzchni wszystkich, powykrzywianych elewacji. Dwuwarstwowe ściany wspierają się tu na stalowym szkielecie, biegnącym od jednego rogu budynku do kolejnego; wklęsłości poszczególnych fragmentów elewacji - to nie tylko zabieg estetyczny. W ten sposób także budynek ma zbierać deszczówkę (by ją oczyszczać i użytkować zamiast używania wody), tu też będą umieszczone urządzenia do kumulowania energii słonecznej.

Nowe Muzeum Sztuki w Taipei, Tajwan, proj. OODA Architecture

Tak samo jak na zewnątrz, także wnętrze muzeum ma być wielką, płynnie przenikającą się przestrzenią. Wzdłuż ścian ma przebiegać rampa, przeznaczona dla widzów - wędrując po niej z dołu do góry poznawaliby kolejne części ekspozycji. Na rampę miałyby prowadzić spiralne schody.

Żyjący most, Tokio, Japonia, proj. Dave Eaton Żyjący most, Tokio, Japonia, proj. Dave Eaton www.daveaton.com

Żyjący most, Tokio, Japonia, proj. Dave Eaton

Projekt Amerykanina, Dave`a Eatona, jest przeznaczony dla konkretnej lokalizacji - Żyjący Most miałby połączyć dwa tokijskie osiedla, Ginzę i Tsukishimę. Poza osobnymi trasami dla samochodów, pieszych, rowerzystów, na moście znalazły się też przestrzenie do mieszkania.

Żyjący most, Tokio, Japonia, proj. Dave Eaton

Dave Eaton ukończył Wydziały Projektowania i Architektury na University of Pennsylvania i już na studiach zajął się tworzeniem w komputerze futurystycznych przedmiotów, odpowiadających nowym potrzebom i wyzwaniom współczesności. Do dziś Eaton projektuje nie tylko budynki, ale i małą architekturę, meble, przedmioty codziennego użytku - coraz bardziej ekonomiczne i ergonomiczne, ekologiczne i wytrzymałe, funkcjonalne i nowoczesne.

Żyjący most, Tokio, Japonia, proj. Dave Eaton

Żyjący Most jest wynikiem eksperymentów Eatona nad architekturą nielinearną, a więc opartą o inną niż ta powszechnie znana i stosowana geometrię. W tej budowli nie ma kątów ostrych ani prostych, nie ma tradycyjnego podziału góra-dół, pion-poziom. Organiczny, obły, pozornie bardzo chaotyczny kształt mostu jest wynikiem niezwykle precyzyjnych i wielowątkowych badań i obliczeń, dotyczących ruchu pojazdów i ludzi, jego natężenia, kierunków, dynamiki. Wyliczone w ten sposób algorytmy posłużyły za wytyczne co do kształtu budowli.

Sam Dave Eaton nie mówi, że architektura nielinearna jest przyszłością - trudno powiedzieć, czy ten sposób projektowania przyjmie się na szeroką skalę. Ale amerykański projektant prowadzi swoje eksperymenty, uważając, że ta właśnie forma najlepiej oddaje ducha współczesnego natężonego ruchu.

Tropical Island Paradise, proj. Yacht Island Design Tropical Island Paradise, proj. Yacht Island Design www.yachtislanddesign.com

Tropical Island Paradise, proj. Yacht Island Design

Projekt mierzącego ponad 90m długości jachtu powstał w brytyjskiej firmie Yacht Island Design Ltd. Jak na razie wizja pływającej tropikalnej wyspy pozostaje na papierze - ale na swojej stronie internetowej firma zapewnia, że na zamówienie ową budowlę jest w stanie zrealizować.

Tropical Island Paradise, proj. Yacht Island Design

Jacht, łączący w sobie wszystkie luksusy, jakich wymagają wybredni klienci, z atrakcjami, jakie oferują egzotyczne wyspy, gdyby powstał, na pewno natychmiast stałby się najsłynniejszą pływającą budowlą na świecie. Projektanci bowiem umieścili na nim super-luksusowe kabiny (w tym cztery dla gości), wygodny bar i jadalnię, spa, basen, lądowisko dla helikopterów oraz... plażę, palmowy zagajnik, wioskę z chatami krytymi liśćmi palmy, wodospad, a nawet wulkan! Pod pokładem znalazła się jeszcze wysuwana przystań dla małych łodzi, skuterów wodnych i motorówek.

Tropical Island Paradise, proj. Yacht Island Design

Rob McPherson, szef grupy projektantów łodzi, mówi: ?Nasz projekt powstał z dwóch pobudek. Pierwszą była dobra zabawa, drugą - realne zapotrzebowanie wśród milionerów na jacht, który wreszcie wyróżniałby się z masy luksusowych, ale bardzo do siebie podobnych łodzi`. Pływająca tropikalna wyspa ma wg projektanta, łączyć w sobie atrakcje wysp karaibskich i polinezyjskich.

Dla zainteresowanych można dodać, że firma Yacht Island Design ma jeszcze w ofercie łódź, do złudzenia przypominającą gęsto zabudowaną ulicę marokańskiego miasta. Ponadto na stronie www.yachtislanddesign.com znajduje się formularz, w którym każdy potencjalny klient może spisać swoje potrzeby i marzenia, czyli skroić sobie jacht na swoją miarę.

Wodny Dom Wczasowy, proj. Orlando de Urrutia Wodny Dom Wczasowy, proj. Orlando de Urrutia http://deurrutia.blogspot.com

Wodny Dom Wczasowy, proj. Orlando de Urrutia

Wodny Dom Wczasowy (Water Building Resort) mieści pokoje hotelowe, centrum konferencyjne, sale wystawowe, restauracje, siłownie, spa oraz nietypowe oceanarium - przeszklony taras widokowy, znajdujący się w podwodnej części obiektu. Projekt budowli jest dziełem hiszpańskiego architekta, Orlando de Urrutii, który uważa, że przyszłością architektury jest jej całkowita integracja z naturą.

Wodny Dom Wczasowy, proj. Orlando de Urrutia

Tak też projektant wyobraża sobie działanie Water Building Resort, ustawionego na wodach każdej zatoki hotelu, który `współdziała` z otaczającym go krajobrazem i oczywiście go nie zanieczyszcza.

Budynek o kształcie kropli wody elewację południową ma w całości obłożoną ogniwami fotowoltaicznymi, które produkują energię na potrzeby hotelu; przeciwległa elewacja jest ażurowa - aby wpuszczała do wnętrza powietrze, a więc zapewniała wentylację bez użycia drogiej i szkodliwej klimatyzacji.

Wodny Dom Wczasowy, proj. Orlando de Urrutia

Jednak najbardziej rewolucyjnym rozwiązaniem w tym obiekcie ma być zastosowanie (po raz pierwszy na świecie) technologii TeexMicron, polegającej na produkcji krystalicznie czystej wody... z powietrza. Poprzez zbieranie i kondensację wilgotnego powietrza, jakie zawsze unosi się nad dużymi akwenami, specjalne maszyny (napędzane energią słoneczną) mają tu produkować czystą, nadającą się do picia wodę. Podobno technologia TeexMicron może sprawnie i wydajnie działać zawsze, gdy wilgotność powietrza wynosi od 30 do 95%.

Wodny Dom Wczasowy, proj. Orlando de Urrutia

Ekologiczne ZOO, wyspa Dochodo, Południowa Korea, proj. JDS Architects Ekologiczne ZOO, wyspa Dochodo, Południowa Korea, proj. JDS Architects http://jdsa.eu/zoo/

Ekologiczne ZOO, wyspa Dochodo, Południowa Korea, proj. JDS Architects

Pracownia JDS Architects na zlecenie lokalnych władz koreańskiej wyspy Dochodo zaprojektowała ogród zoologiczny, który nie tylko - jak mówią architekci - pozostaje w równowadze z naturą, ale jest zarazem oryginalną budowlą.

Wodny Dom Wczasowy, proj. Orlando de Urrutia

Wyspa Dochodo sama z siebie jest interesującym przyrodniczo obszarem, składa się ze wzgórz i dolin, a zamieszkuje ją wiele gatunków zwierząt. Władze lokalne uznały, że to miejsce idealne na zlokalizowanie ZOO, przy czym od razu zastrzeżono, że musi być ono w pełni ekologiczne, praktycznie nie wytwarzające zanieczyszczeń, stapiające się z otoczeniem.

Ekologiczne ZOO, wyspa Dochodo, Południowa Korea, proj. JDS Architects

Projektanci z JDS Architects (to duża, międzynarodowa pracownia, mająca biura w Brukseli, Kopenhadze, Szanghaju i brazylijskim Belo Horizonte) stworzyła samowystarczalny gmach w kształcie zbliżonym do kuli. Sami mówią, że ich ideą było zminimalizowanie `ilości budynku` - starali się stworzyć przestrzeń o określonej funkcji, przy jak najmniejszej ilości sztucznej zabudowy.

Ekologiczne ZOO, wyspa Dochodo, Południowa Korea, proj. JDS Architects

Tak powstała gigantyczna betonowa rama, na której `zawieszono` alejki spacerowe, ścieżki rowerowe oraz - co najważniejsze - wybiegi dla zwierząt. Wszystkie platformy, zawieszone pomiędzy żebrami głównej ramy konstrukcyjnej porastają drzewa, krzewy i trawa; dzięki takiemu ich rozłożeniu zwiedzający mogą też podglądać zwierzęta z różnych punktów widzenia - z boku i z góry. Niektóre z zamieszkujących zoo zwierząt biega po nim wolno, ptaki nie siedzą w małych klatkach, tylko mogą latać po całym budynku (który z zewnątrz zamiast ścianami obudowano siatką).

Architekci zaaranżowali też przestrzeń wokół ogrodu - są tu aleje spacerowe, trasy dla rowerów, ale i cysterny, gromadzące wodę czy urządzenia do przetwarzania odpadów. Bo w tym ogrodzie zoologicznym wszystko jest recyklingowane; energia pochodzi z paneli słonecznych i turbin wiatrowych, woda - z deszczówki. I żadne z tych urządzeń nie jest ukryte - architekci z JDS Architects uważają, że w dzisiejszych czasach architektura i infrastruktura tworzą jedność i wzajemnie na siebie wpływają.

Wieżowiec Ważka, Nowy Jork, USA, proj. Vincent Callebaut Wieżowiec Ważka, Nowy Jork, USA, proj. Vincent Callebaut www.vincent.callebaut.org

Wieżowiec Ważka, Nowy Jork, USA, proj. Vincent Callebaut

132 piętra, ponad 600m wysokości, kształt, przypominający skrzydło ważki - tak miałaby wyglądać pionowa farma, którą dla Nowego Jorku zaprojektował belgijski architekt-wizjoner, Vincent Callebaut.

Wieżowiec Ważka, Nowy Jork, USA, proj. Vincent Callebaut

To nie kolejny drapacz chmur, jakich na Manhattanie nie brakuje, budynek Ważka (Dragonfly) miałby stanąć na południowym brzegu nowojorskiej Wyspy Roosevelta i pełnić bardzo nietypową rolę... gospodarstwa rolnego. Callebaut we wnętrzu 600-metrowego wieżowca przewidział miejsce dla 28 różnych pól uprawnych, sadów czy miejsc do hodowli zwierząt. Od zasiewanych zbożem pól, przez warzywniaki i sady owocowe, po pastwiska dla zwierząt, wszystkie możliwe rolnicze specjalności miałby funkcjonować w zamkniętym budynku. Fakt odseparowania upraw od świeżego powietrza miałby tu być zaletą - wewnątrz Ważki panowałyby lepsze niż na zewnątrz warunki, pozbawione zanieczyszczeń, z odpowiednią temperaturą i ilością wilgoci. Dzięki temu można by lepiej wykorzystać okres wegetacyjny rośli oraz uprawiać, to, co normalnie w USA nie rośnie, np. ryż.

Wieżowiec Ważka, Nowy Jork, USA, proj. Vincent Callebaut

Poza terenami do upraw rolniczych w budynku znalazłby się mieszkania, biura oraz laboratoria. Zbliżony kształtem skrzydła ważki gmach - to dwie wieże, pomiędzy którymi rozpostarto ogromne szklarnie. Taki kształt daje najlepsze możliwości nasłonecznienia wnętrz oraz rozlokowania paneli słonecznych oraz turbin wiatrowych, które będą dostarczały energii.

Wieżowiec Ważka, Nowy Jork, USA, proj. Vincent Callebaut

Vincent Callebaut swój projekt przedstawia, jako ratunek dla współczesnych miast, które zmagają się jednocześnie z brakiem przestrzeni oraz trudnościami w dostępie do zdrowej żywności. Rolniczy wieżowiec, który zajmie nie więcej miejsca niż zwykły biurowiec, a dostarczy sprawdzonej i właściwie na oczach mieszkańców miasta wyhodowanej żywności może stać się rewolucyjną ideą dla wciąż rozrastających się miast.

Cybertecture Egg, Bombaj, Indie, proj. James Law Cybertecture Cybertecture Egg, Bombaj, Indie, proj. James Law Cybertecture www.jameslawcybertecture.com

Cybertecture Egg, Bombaj, Indie, proj. James Law Cybertecture

Pracujący w Hong-Konku architekt, James Law, mówi: ?Architektura XXI wieku będzie kompletnie inna od architektury z XX wieku`. Projektant uważa, że skończyła się era betonu, stali i szkła i teraz także do architektury wejdą multimedialne technologie, interaktywność, sztuczna inteligencja. Te nowe, jeszcze nie do końca zrozumiałe trendy zawiera Cybertecture - cyber-architektura, wymyślona, opracowana i rozwiana przez Jamesa Lawa.

Cybertecture Egg, Bombaj, Indie, proj. James Law Cybertecture

Jednym z przykładów cyber-architektury jest Cybertecture Egg, biurowiec o kształcie jajka, który projektant stworzył dla Bombaju. Gmach, liczący 32 tysiące m2 powierzchni, miałby mieć 13 pięter i odznaczać się nie tylko ultranowoczesnymi rozwiązaniami, ale i oryginalną - `ikoniczną` - formą.

Cybertecture Egg, Bombaj, Indie, proj. James Law Cybertecture

Wnętrze cyberbudynku - jajka ma być swoistym ekosystemem, który nieustannie zmienia się i dostosowuje do potrzeb użytkowników, by stworzyć przestrzeń maksymalnie przyjazną. Pracownik nie musiałby cały czas widzieć za oknem tych samych okolicznych budynków - mógłby `zamówić` sobie choćby codziennie inny widok, taki, jaki sprawiłby mu przyjemność, a więc poprawił też wydajność jego pracy. Plaża z palmami, ulubiony zabytek, dom rodzinny - dowolny obraz byłby wyświetlany na szybie w pokoju pracownika. W gmachu miałby działać też system monitoringu... zdrowia pracowników, m.in. ich ciśnienia krwi czy wagi. Dane te, w momencie przekroczenia norm, byłby natychmiast wysyłane do odpowiedniego lekarza.

Cybertecture Egg, Bombaj, Indie, proj. James Law Cybertecture

Biurowiec ma być oczywiście w pełni ekologiczny. Turbiny wiatrowe i ogniwa słoneczne na dachu - to podstawowy wymóg. Ponadto całą ostatnią kondygnację zająłby ogród, który nie tylko miałby być miłym miejscem do spędzania czasu, ale i elementem systemu szczelności i nawilżenia budynku.

Także kształt budowli nie jest przypadkowy. W latach 60. amerykański inżynier-wizjoner, Buckminster Fuller opracowywał projekty owalnych budynków, uznając je za optymalne pod względem konstrukcji i ilości przestrzeni wewnątrz. James Law uważa tak samo - nadając swojemu budynkowi kształt jajka uzyskał maksymalnie dużo otwartej, niepodzielonej słupami konstrukcyjnymi przestrzeni, przy jednoczesnym zminimalizowaniu powierzchni elewacji.

W 2008 roku prasę obiegła informacja, że wkrótce rozpocznie się budowa Cybertecture Egg. Niestety, jak dotąd budynek nie został zbudowany.

Więcej o:
Komentarze (7)
Projekty przyszłości - mniej betonu, więcej ekologii
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • tasioros

    Oceniono 1 raz 1

    Prawie jak w Anno 2070

  • konfident33

    Oceniono 1 raz 1

    wizki dobre, ale żadna porywająca idea za nimi nie stoi

  • Gość: chuj

    Oceniono 1 raz 1

    Te same utopie co w latach 60tych i 70tych. Nic nowego, poza grafiką służącą do wylansowania się kilku projektantów.

  • Gość: a

    0

    Ręce opadają, jak można wypaczyć idee ekologii, a ktoś może się jeszcze tym podniecać...

  • drzejms-buond

    0

    uaaau! domy samowystarczalne? zdecydowanie TAK! ale na samą myśl że w tym domku nad missssisipi ma się zmieścić 40 tysięcy powodzian już się duszę... no a ten wulkan na jachcie to prawdziwe mistrzostwo kiczu! rozumiem ogólną tendencję do budowania arki noego przd 2012 ale wulkanów bedzie w przyszłym roku pod dostatkiem, więc nie rozumiem po co jeszcze jeden, silikonowy?

  • Gość: skrilax

    0

    to ma być więcej ekologii? żeby było więcej ekologii, trzeba by robić chaty pokryte strzechą a nie żelbetowe mastodonty

  • momy

    0

    Co to, jakieś obrazki z wesołego miasteczka są?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX