W architekturze chodzi o ciągłość

mapel

Barcelona miała dużo szczęścia, ponieważ współpraca pomiędzy młodymi politykami a architektami i inwestorami układała się bardzo dobrze. Dzięki temu rozwój miasta poszedł we właściwym kierunku - rozmowa z architektem Ignasim Rierą z pracowni Alonso Balaguer Arquitectes Associats w Barcelonie.

4707268 https bi
Fot. Jerzy Gumowski/AG

 

Dawid Hajok: Macie w Barcelonie receptę, jak łączyć stare z nowym, by zachować ciągłość rozwoju i nie zacierać jednocześnie historycznego charakteru miasta?

Ignasi Riera: Barcelona ma duże doświadczenie w dziedzinie kształtowania miejskiej przestrzeni. Najważniejsze, aby poszczególne etapy rozwoju wpisywały się w dziedzictwo historii. Potrzeba respektu wobec tego, co już istnieje, musi się jednak łączyć z odwagą i świeżością spojrzenia w przyszłość. Myślę, że właśnie na tej płaszczyźnie można porównywać sytuację Krakowa i Barcelony.

Barcelona znana jest z udanych programów rewitalizacji obszarów postindustrialnych. W jaki sposób przekształcać je w nową jakość, spójną z resztą miasta?

- Bardzo prosto. Trzeba nadawać tym obszarom nowe funkcje, uzupełniające wobec reszty miasta. Pozwolą one na to, aby obszar żył przez całą dobę.

Kraków przeżywa obecnie boom inwestycyjny. Rozwija się bardzo dynamicznie, niestety nie do końca w sposób kontrolowany. Zaczyna rozlewać się na obrzeża. Co zrobić, żeby miasto nie straciło spójności?

- Tutaj widzę rolę administratorów miasta. Urzędnicy, architekci i inwestorzy muszą współpracować na wszystkich etapach rozwoju. To jedyna szansa na zachowanie charakteru i spójności miasta. Decydująca rola przypada tu urzędnikom. To od nich zależy kształt i przyszłość miasta, na nich spoczywa największa odpowiedzialność. Muszą nadzorować działania inwestorów i deweloperów, aby były one zgodne z przyjętą wizją rozwoju. Nie na odwrót.

A jak ta współpraca układa się w Barcelonie?

- Barcelona miała dużo szczęścia, ponieważ współpraca pomiędzy młodymi urzędnikami a architektami i inwestorami układała się bardzo dobrze. Dzięki temu rozwój miasta poszedł we właściwym kierunku.

W jaki sposób w Barcelonie udało się wprowadzać nową, wysoką architekturę do centrum, nie zaburzając jego historycznego charakteru?

- W architekturze chodzi o ciągłość. Na przykładzie katedr widać, jak poszczególne style się mieszają. Tak samo jest w przypadku całych miast. Czynnikiem, który decyduje o tym, co jest dobre, a co złe, jest czas. To on nas osądzi. Ukarze złe, a nagrodzi dobre...

Czyli ryzykujmy, a czas nas rozliczy?

- Nie chodzi o ryzyko jako takie. Warto ryzykować dla dobrej sprawy. Wówczas nasze działanie się opłaci. Takim przykładem jest barceloński plac Byków. To bardzo delikatny obszar miasta. Udało nam się tam wybudować nowoczesny budynek, który dobrze wpisał się w kontekst historycznego otoczenia i zachowany został charakter miejsca. Ignasi Riera jest architektem w znanej barcelońskiej pracowni Alonso Balaguer Arquitectes Associats. Gości w Krakowie na zaproszenie "Gazety"

Rozmawiał: Dawid Hajok

 

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

 

Przeczytaj więcej o Debacie na temat architektury Barcelony i Krakowa

 

Skomentuj:

W architekturze chodzi o ciągłość