Drapacz Chmur w Katowicach. Gdy powstawał, był jednym z najwyższych budynków w Europie

wolf/WG

Wieżowce pojawiły się w USA już pod koniec XIX wieku. W Polsce w górę wystrzeliły dopiero w latach 20. XX wieku. Największy boom budowlany przeżywał Górny Śląsk, który po przyłączeniu potrzebował nowej stolicy regionu. Wybór padł na Katowice. Tamtejszy "Drapacz Chmur" miał przerosnąć wszystko, co do tej pory było w kraju.

Drapacz Chmur w Katowicach
Drapacz Chmur w Katowicach
Fot. Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1603553

Drapacz Chmur Katowice

Wybór miejsca pod budowę giganta padł na narożnikową, eksponowaną działkę przy skrzyżowaniu ulic Wandy i Zielonej (dziś Żwirki-Wigury i Skłodowskiej-Curie). Autorem konstrukcji budynku został najwybitniejszy wówczas polski konstruktor, prekursor spawalnictwa na świecie, prof. Stefan Bryła. Za architekturę odpowiedzialni byli Tadeusz Kozłowski i Henryk Griffel. Budynek wzniesiono w rewolucyjnej wówczas technologii stalowej konstrukcji szkieletowej.

Budowa trwała 5 lat. Ukończony w 1934 roku budynek nazwany Drapaczem Chmur osiągnął imponujące 62 metry wysokości stając się najwyższym w Polsce i trzecim co do wysokości budynkiem w Europie. Drapacz chmur podzielono na dwie części - narożną 14-piętrową (plus 3 kondygnacje podziemne) pełniącą funkcje mieszkalne i 6-piętrową (plus dwie kondygnacje podziemne) przeznaczoną na urzędy. Podobnie jak Dom profesorów wieżowiec ma funkcjonalistycznie rozwiązaną bryłę. Kozłowski odrzucił wszelkie ozdoby. Rozczłonkował narożnik, na który wychodzą balkony. Ich poziome linie współgrają z silnymi pionami niby pilastrów, które potęgują wysokość budynku. Także tutaj narożnik jest zupełnie przeszklony - umiejscowienie w nim okna to możliwość jaką daje stalowy szkielet, w budynku murowanym jest to prawie niemożliwe.

W mieszkalnej 14-piętrowej części znajdowały się trzy windy - jedna ciężarowa i dwie osobowe (jedna zatrzymywała się na każdym piętrze, druga służyła tylko mieszkańcom wyższych kondygnacji - zatrzymywała się tylko od 7 piętra w górę). Podziemne kondygnacje przeznaczono na sutereny i piwnice dla lokatorów. Na poziomie czwartego piętra umieszczono łącznik, dzięki któremu skracał się czas drogi urzędników zamieszkujących drapacz chmur do pracy.

Luksusowe i duże mieszkania w drapaczu chmur były przeznaczone dla pracowników Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego i Izby skarbowej. Po wojnie wprowadzili się tu również artyści m.in. pracownicy Teatru Śląskiego, Gustaw Holubek czy Kazimierz Kutz oraz pisarze: Kalman Segal i Bolesław Lubosz.

W 6-piętrowej części "urzędowej" znajdowały się dwie windy osobowe (z tego jedna okrężna - tzw. "paternoster"). W dwudziestoleciu międzywojennym siedziby tu miały m.in. Inspektorat Kontroli Skarbowej, Urząd Akcyz i Monopolów, Urząd Katastralny i Urząd Kontroli Skarbowej. W suterenie znajdowały się magazyny urzędów.

Zobacz także: Muzeum Śląskie w Katowicach - najnowocześniejsze muzeum w Europie nigdy nie doczekało otwarcia. Co zostało z tego budynku?>>

Drapacz Chmur w Katowicach
Drapacz Chmur w Katowicach
Fot. Lestat (Jan Mehlich) - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4880885

Pierwszy drapacz chmur

Budową wieżowca pasjonowała się prasa oraz mieszkańcy. Stalowy szkielet wystrzeliwujący w niebo był niezwykle fotogeniczny, pojawiły się kartki pocztowe z jego wizerunkiem. W katowickim kinie Rialto już 9 lipca 1931 roku odbyła się nawet premiera filmu "Budownictwo żelazno-szkieletowe, jego zasady i zastosowanie", którego bohaterem był drapacz chmur w Katowicach. Następnie dokument wyświetlano przed seansami filmowymi w kinach w całej Polsce.

Na dachu drapacza chmur urządzono taras widokowy, z którego rozciągał się imponujący widok na prężnie powstające miasto. Przed wybuchem II wojny światowej na dachu budynku uruchomiono punkt obserwacyjny obrony przeciwlotniczej.

Nowoczesny budynek stał się symbolem prężnie rozwijających się Katowic. Przedwojenna prasa nazywała stolicę Śląska "polskim Chicago". Katowicki drapacz chmur cieszył się tytułem najwyższego budynku w Polsce tylko rok, do czasu oddania do użytku wyższego o 6 metrów warszawskiego "Prudentialu".

 

Skomentuj:

Drapacz Chmur w Katowicach. Gdy powstawał, był jednym z najwyższych budynków w Europie