Billboard na eksport

buma

W Berlinie można ostatnio poczuć się swojsko, całkiem jak w Polsce. Ojczyste akcenty gwarantuje ambasada przy Unter den Linden, której budynek postanowiono przykryć ogromnym billboardem.

10025029 https bi

Polska rozpoczęła swoją prezydencję w UE na bogato. Były koncerty, wielkie wydarzenia, nie mogło zabraknąć również dużego formatu. Tak dużego, że budynek polskiej ambasady w Berlinie jest ledwo widoczny. Przysłania go ogromny billboard, który przykrył niemal całą frontową elewację, oszczędzając jedynie nadziemie. To jedyny billboard na Unter den Linden, jednej z najbardziej reprezentacyjnych ulic niemieckiej stolicy, prawdopodobnie też jedyny taki wybryk w Berlinie. I chyba nie najlepszy pomysł na promocję polskiej kultury.

 

„Tür an tür. 1000 Jahre Kunst und Geschichte”, czyli „Drzwi w drzwi. 1000 lat Sztuki i Historii” - głosi napis na billboardzie. Choć „billboardyzm”  to tradycja całkiem nowa, to w sondażu przeprowadzonym przez nas niedawno uznaliście wielkoformatowe reklamy za trzeci najcięższy grzech względem urody polskich miast. Aż 3446 osób uznało, że reklamy szkodzą miejskiej estetyce, co uplasowało je na trzecim miejscu w niechlubnym rankingu.

 

Być może autorzy pomysłu chcieli przykryć wstydliwy problem, który od lat nie znajduje rozwiązania. Ambasada Polski w Berlinie stoi pusta, a budynek od dawna prosi się o remont. Polscy dyplomaci w 2000 roku przenieśli się do nowej siedziby - byłej Polskiej Misji Wojskowej w Berlinie Zachodnim w Grünewaldzie. Miała to być tymczasowa opcja, okazało się jednak, że zostali tam na dłużej. Polska ambasada nie chce rezygnować z prestiżowej lokalizacji. Przy Unter den Linden znajdują się ambasady Węgier, Wielkiej Brytanii, Francji i USA. Niedaleko znajduje się Bundestag i wiele rządowych gmachów. Od lat ambasadorzy zmagają się z budżetem na wybudowanie nowego gmachu. Powstał już projekt, ale okazał się za drogi

Czy naprawdę nie dało się promować polskiej prezydencji w inny sposób?

Skomentuj:

Billboard na eksport