[WARSZAWA] Podziemne przejścia odchodzą do historii. Piesi wyjdą na powierzchnię

red

Warszawscy radni właśnie podjęli decyzję o przekazaniu środków na wytyczenie przejść dla pieszych przez skrzyżowanie Emilii Plater i Alei Jerozolimskich. Istniejące przejścia podziemne mają być jedynie opcji, nie przymusem.

Schody do przejścia podziemnego pod rondem Dmowskiego
Schody do przejścia podziemnego pod rondem Dmowskiego
Fot. ZDM

Przejścia podziemne w centrum miasta są ogromnym utrudnieniem nie tylko dla osób niepełnosprawnych, ale  także dla osób starszych, z wózkami dziecięcymi, bagażami i rowerzystów korzystających ze ścieżek rowerowych. Nawet jeśli nie zaliczamy się do żadnej z tych grup, to jeśli złamiemy nogę schody mogą okazać się dla nas przeszkodą nie do pokonania.

Powstałe głównie w latach siedemdziesiątych rozwiązania, które mocno preferowały ruch samochodowy także w centrach miast, dziś wydają się przeżytkiem. Wytyczenie naziemnych przejść to jednak często duży problem i kolizje z istniejącą infrastrukturą. Tym bardziej cieszy, każdy przypadek, gdy piesi zyskują możliwość wyjścia na powierzchnię.

Warszawscy radni przeznaczyli właśnie 2 mln zł na wytyczenie kolejnych przejść przez jezdnię - tym razem na skrzyżowaniu Emilii Plater z Alejami Jerozolimskimi. Mają tam powstać dwie zebry. Jedna po zachodniej stronie skrzyżowania z dojściem na przystanki tramwajowe, druga po jego północnej stronie. Wraz z istniejącym przejściem przez ulicę Emilii Plater w południowej części skrzyżowania będzie się można dostać w dowolny jego narożnik korzystając jedynie z przejść naziemnych.

To prawdziwa rewolucja. Dziś nie korzystając ze schodów czy często psujących się i niedostępnych dla wszystkich podnośników, przejście przez Aleje Jerozolimskie to prawdziwa wycieczka i ponad 3 kilometrowy spacer. Gdy mówimy o osobach mniej sprawnych ruchowo to często niemożliwy do pokonania dystans.

red. / zdj. Google Maps

Tym samym to skrzyżowanie dołączy do kolejnych warszawskich skrzyżowań, gdzie przejścia podziemne funkcjonują równolegle do przejść nadziemnych i stanowią jedynie alternatywę, dla osób, które się spieszą. Takie rozwiązanie jest też dobre przy wyjściu z metra, gdzie piesi mogą wybrać narożnik skrzyżowania na którym chcą wyjść i nie muszą czekać na światłach.

Będziemy się starali, aby te przejścia powstały jak najszybciej. Równocześnie pod kątem ułatwienia ruchu pieszych analizujemy znacznie większy obszar, bo obejmujący ul. Marszałkowską i Aleje Jerozolimskie w ścisłym centrum. Tu wprowadzenie zmian będzie procesem wieloletnim, bo skala koniecznych przebudów i zmian w organizacji ruchu jest bardzo duża - mówi Wojciechowicz.

W planach jest także wytyczenie naziemnych przejść przy Rotundzie oraz Rondzie 40-tolatka, a także likwidacja kładek nad jezdniami w wielu miejscach na mapie Warszawy.

Skomentuj:

[WARSZAWA] Podziemne przejścia odchodzą do historii. Piesi wyjdą na powierzchnię