Czarna perła od Medusa Group prawie gotowa

Dobiega końca kolejny projekt bytomskiej pracowni Medusa Group w Gliwicach. Na wskroś współczesną bryłę biurowca otaczają historyczne zabudowania. Jej grafitowa elewacja żyje. W pochmurne dni nie kryje swojej surowości, w słoneczne mieni się odcieniami. Wieczorami sama rozbłyska światłem. Ten biurowiec to królestwo kontrastów

biurowce, architektura, medusa group, gliwice, biurowiec, polska, roedl and partner
Biurowiec Rödl und Partner w Gliwicach
Źródło: Medusa Group

 

 

Medusa Group zapisała się już w historii Gliwic pracując nad adaptacją na lofty dawnego spichlerza. Dziś tuż obokloftów, na rogu ulic Kazimierza Wielkiego i Zygmunta Starego, stoi  kolejny budynek projektu bytomskiej pracowni. Siedzibę postanowiła sobie tu urządzić polska placówka międzynarodowej firmy doradczej Rödl&Partner. Budowa biurowca zbliża się do końca. Budynek domknął pierzeję ulicy Zygmunta Starego.

 

Architekci zaproponowali prosty, bardzo współczesny budynek z elewacją z cortenu. To ten sam materiał, który pokrywa klatki schodowe spichlerza. Forma biurowca została zaakceptowana, ale materiał elewacyjny wzbudził wątpliwości inwestora.

 

 

 

- Postanowiliśmy zatem poszukać kolorystyki, która z zdecydowany sposób odcięłaby się od pomysłu na spichlerz, a jednak nie byłaby obca specyfice śląskich miast - mówi Przemo Łukasik z Medusa Group. Postawili na płyty fibrobetonowe w kolorze grafitowym. - Otaczają nas grafitowe elewacje. Przecież tynki, starzejąc się, nabierają w końcu takiego koloru. W takiej postaci są o wiele bardziej autentyczne niż popularne dzisiaj pastelowe, prowansalsko-toskańskie elewacje - mówi Łukasik.

 

 

W kilku miejscach - przy wejściu, na tarasie na ostatnim piętrze i we wnętrzu projektanci wprowadzili akcenty ostrej żółci. Bytomscy architekci lubią kontrastowe zestawienia kolorystyczne mniej więcej tak samo jak kontrasty architektonicznych form. To przecież oni dostawili do historycznej fasady spichlerza na wskroś nowoczesne prostopadłościenne wieże klatek schodowych.

 

 

 


Od strony dziedzińca, którybiurowiecbędzie dzielił z loftami, bardziej nasłonecznionej i bardziej prywatnej, fasada budynku poprzebijana jest wielkimi oknami. Jeśli słońca będzie za dużo, można je będzie przysłonić półprzejrzystymi zewnętrznymi roletami.
Elewacja wzdłuż ruchliwej ulicy Zygmunta Starego jest negatywem tej od strony dziedzińca. Z zewnątrz wydaje się prawie pełna. Dopiero od środka widać, że okien jest tu niemal tak samo dużo, ale większość z nich jest przesłonięta perforowanymi płytami. O tym, że ta elewacja  nie jest zamkniętą płaszczyzną, przechodnie będą przekonywać się dopiero wieczorem, kiedy przez perforacje będzie przebijało światło.

 

Wnętrza są w kontraście do masywnej bryły budynku. Królują tu otwarte przestrzenie,szkło i jasne barwy. Betonowe ściany zostawiono w nienaruszonym stanie.

 

- Nie chcieliśmy budować wnętrza w oderwaniu od całego budynku. Cały czas mamy tu kontakt z substancją konstrukcyjną i instalacyjną - mówią architekci. Instalacje są doskonale widoczne za rastrowymi stalowymi sufitami biur i korytarzy. Rastry łatwo zdjąć, a instalacje poprowadzić inaczej. Dzięki temu przestrzeń jest bardziej elastyczna.

 

Najprzyjemniej będzie pracować na najwyższym, wyposażonym w drewniany taras, piętrze. W zbyt słoneczne dni jego użytkownicy będą mogli się skryć pod rozpinanym nad tarasem daszkiem z tkaniny. Czarnej oczywiście. Dach budynku wkrótce się zazieleni. Stalowy ekran zasłaniający umieszczone na dachu urządzenia do wentylacji i klimatyzacji porosną pnącza.

 

 

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

 

Czytajwięcej

 

 

Zobacz także:

 

Grafitowy biurowiec od Medusa Group

 

Niesamowity biurowiec od Franka Gehrego

 

Biurowiec jak wąż

 


Skomentuj:

Czarna perła od Medusa Group prawie gotowa