Budynki, które żyją? To już nie jest jedynie domena science fiction!

Piotr Nef

Każdy fan science fiction jednym tchem wymieni filmy, w których budynki albo kosmiczne pojazdy żyły lub były zbudowane z żywych organizmów. Ale dochodzimy do momentu, w którym ta wizja staje się rzeczywistością. W Niemczech powstał pierwszy na świecie budynek, który posiada bioreaktor, a znajdujące się w nim mikroorganizmy odpowiedzialne są za powstawanie energii zasilającej budynek.

WIBA Hamburg GmbH: Eroeffnung der Internationalen Bauausstellung Hamburg in Wilhelmsburg
BIQ Algenhaus w Hamburgu
IBA-Hamburg GmbH / Johannes Arlt

Zakończona w 2013 roku Międzynarodowa Wystawa Architektury IBA Hamburg to jedno z ważniejszych wydarzeń w historii współczesnej architektury. Nie tylko ze względu na wyjątkową jakość i formę powstałych podczas tego wydarzenia obiektów, ale także, a może przede wszystkim, z uwagi na szereg innowacyjnych projektów, które zostały wcielone w życie i mają szansę odmienić tradycyjne myślenie o architekturze.

Jednym z bardziej spektakularnych rozwiązań jest nietypowa fasada bloku BIQ (Bio Intelligent Quotient) zwanego też domem alg. Nietypowa, bo na wydawałoby się typową elewację bloku została nałożona dodatkowa skóra w postaci paneli o łącznej powierzchni około 200 metrów kwadratowych, które tworzą rodzaj bioreaktora. Pierwszy raz w historii powstał budynek, który pozyskuje energię powstającą w wyniku hodowli mikroorganizmów. Na razie to ciągle pieśń przyszłości, bo technologia jest niezmiernie droga. Pamiętajmy jednak, że większość nowych technologii w swoich początkach wydawała się jedynie mrzonką i fanaberią. Zanim weszły do powszechnego stosowania wymagały jeszcze wiele pracy i udoskonaleń. Najważniejsze, że idea weszła w fazę realizacji i od 2 lat możemy na hamburskim prototypie badać zjawisko i zwiększać efektywność oraz redukować koszty tego rozwiązania.

W szklanych panelach wypełnionych wodą umieszczone zostały mikroskopijnej wielkości algi. Do każdego z takich modułowych zbiorników doprowadzona jest instalacja, która wraz z wodą dostarcza do paneli specjalną odżywkę oraz dwutlenek węgla, który jest niezbędny do fotosyntezy. Pod wpływem promieni słonecznych organizmy pozyskują energię niezbędną do namnażania się, w wyniku którego wzrasta temperatura wody osiągając 40 stopni Celsjusza. A to już czysta energia, którą można wykorzystać chociażby do ogrzewania pomieszczeń czy przygotowywania ciepłej wody.

W wyniku namnażania powstaje jednak także biomasa. Jest ona odławiana ze zbiorników i transportowana do pomieszczenia technicznego. Tam w procesie fermentacji powstaje biogaz, który znów bardzo łatwo przetworzyć na energię zasilającą budynek.

Obecnie system osiągnął efektywność pozwalającą na zaspokojenie 50% całkowitego zapotrzebowania na energię mieszkańców bloku. Zespół naukowy, który wciąż zajmuje się instalacją zapowiada, że możliwe jest zwiększenie wydajności procesów umożliwiające całkowite pokrycie potrzeb. Dla mieszkańców oznaczać to będzie darmowy prąd, ogrzewanie i ciepłą wodę.

Kontrolowanie procesu namnażania i odławiania biomasy umożliwia też regulowanie przejrzystości wody, a tym samym zacieniania wnętrz budynku, co ma znaczenie zwłaszcza latem, kiedy promienie słoneczne nadmiernie nagrzewają pomieszczenia.

Ale budynek ma wpływ także na środowisko w swoim otoczeniu. Mikroorganizmy wymagają do wzrostu ciągłych dostaw dwutlenku węgla, który jest produktem ubocznym konwencjonalnego pozyskiwania energii ze spalania paliw kopalnych oraz wielu procesów przemysłowych.

Czy taki rodzaj pozyskiwania energii będzie kiedyś powszechny? Na to pytanie poznamy odpowiedź najprawdopodobniej w ciągu kilku najbliższych lat, a już dziś BIQ w Hamburgu przejdzie do historii jako pierwszy budynek, którego integralnym elementem jest elewacja spełniająca funkcję bioreaktora.

Skomentuj:

Budynki, które żyją? To już nie jest jedynie domena science fiction!