Najpiękniejsze polskie kościoły lat powojennych

Anna Cymer

Na naszych oczach giną cenne obiekty architektury drugiej połowy XX wieku - niektóre już zburzono, inne popadają w ruinę. Spośród dzieł powojennego dziedzictwa architektonicznego najlepiej mają się kościoły - ich nikt nie chce burzyć ani okładać styropianem. Są wśród nich przykłady naprawdę ciekawej architektury. Zobaczcie nasz subiektywny przegląd.

Kościół pw. Matki Bożej Królowej Świata w Radomiu (ul. Grzybowska)

To jeden z najdłużej budowanych kościołów: prace przy jego wnoszeniu rozpoczęto w 1982 roku, ukończono zaś... w 2012. Na szczęście przez cały ten czas budowę nadzorował ten sam architekt - dzięki czemu udało się zachować pierwotnie zaplanowaną formę świątyni. Zaprojektowany przez Wojciecha Gęsiaka (we współpracy z Wojciechem Fałatem) gmach w 2010 roku w plebiscycie tygodnika "Polityka" znalazł się na liście dziesięciu najpiękniejszych polskich świątyń.

Stojący na dużym osiedlu mieszkaniowym, wśród bloków kościół przypomina malowniczą rzeźbę. Z zewnątrz przypomina kwiat tulipana - powoduje to centralny plan oraz dach w formie czterech rozchylających się żelbetowych, obłożonych srebrną blachą łupin.

Co ciekawe, sam architekt odżegnuje się od skojarzeń z kwiatem - jak mówi, jego inspiracją był gotyk z jego strzelistością i świetlistością. Choć gmach jest duży, dzięki swojemu subtelnemu kształtowi nie przytłacza. Wnętrze, które zalewa światło z ulokowanych na krawędziach łupin wąskich pasm świetlików ma aż trzy poziomy balkonów - antresoli, skierowanych ku środkowi kościoła. Jest w nim też dobrze widoczna konstrukcja - żelbetowe żebra nie zostały niczym osłonięte.

Kościół pw. Miłosierdzia Bożego w Kaliszu (ul. Asnyka)

To bez wątpienia jeden z najbardziej niezwykłych, wizjonerskich obiektów sakralnych (i nie tylko sakralnych) w Polsce. Jego widowiskowa bryła robi jeszcze większe wrażenie w chwili, gdy widz uświadomi sobie, że projekt tego kościoła powstał w... 1958 roku! Był wynikiem zachłyśnięcia się ograniczoną, ale jednak wolnością, jaka nastąpiła po upadku socrealizmu. Oczywiście w powodów politycznych, propagandowych, ale też finansowych (unikalna konstrukcja gmachu była droga) budowa świątyni nie mogła rozpocząć się od razu - trzeba było na to czekać aż dwadzieścia lat. Kościół powstał w latach 1977 - 1993.

Autorami tego niezwykłego budynku są Jerzy Kuźmienko i Andrzej Fajans. Ten pierwszy, przez lata zafascynowany strukturami matematycznymi stworzył wizję gmachu, przekrytego łupiną jednopowłokową - gigantycznym, wyginającym się, falującym dachem, stworzonym z jednej płaszczyzny żelbetowej. Kościół w najwyższym miejscu sięga 45 metrów, a dach przykrywa powierzchnię 1000 m2.

Unikalny kształt budynku, przypominający falę czy smukły, wysoki namiot oraz biały beton, z którego ją wzniesiono nadają kościołowi niezwykłej ekspresji, której nie powstydziłby się Pier Luigi Nervi ani Oskar Niemeyer.

Kościół NMP Królowej Polski, tzw. Arka Pana w Krakowie (Nowa Huta, ul. Obrońców Krzyża)

Ponad 20 lat mieszkańcy Nowej Huty wraz z kościelnymi hierarchami walczyli o pozwolenie na budowę kościoła na terenie rozrastającego się osiedla. Jak się łatwo domyślić w dzielnicy, która miała być symbolem socjalistycznego ustroju nie planowano wnoszenia kościoła. Tak długi okres oczekiwania na budowę spowodował rozwój wielu mitów, z nią związanych, jak np. ten, że kamienie, z których złożona jest elewacja świątyni miały zbierać nowohuckie dzieci na okolicznych polach.

Kościół ma ekspresyjną, niezwykłą formę, jednym silnie kojarzącą się ze słynną kaplicą w Ronchamp Le Corbusiera, innym z łodzią (stąd zresztą potoczna nazwa kościoła - Arka Pana). Projektujący kościół Wojciech Pietrzyk nie odżegnuję się od tej inspiracji, w końcu motyw łodzi jest bardzo ważny w symbolice chrześcijańskiej. Zaokrąglone elewacje tego założonego na planie centralnym kościoła obłożono drobnymi, polnymi kamieniami, zaś dach wykonano z gontu. Te dwie wyraziste faktury nadają charakteru budynkowi, któremu nie były już w związku z tym potrzebne żadne dekoracje, detale i ozdobniki szczególnie jeśli dodać do tego nieregularną, niesymetryczną sylwetkę świątyni.

Nie mniej niezwykłe jest wnętrze kościoła: wklęsłe, pokryte gontem sklepienie nasuwa skojarzenia z łodzią, zaś dużą jednoprzestrzenną nawę dramatycznie "przecina" ekspresyjna rzeźba ukrzyżowanego Chrystusa, stworzona specjalnie dla tego wnętrza przez wybitnego rzeźbiarza, Bronisława Chromego.

Ten niezwykły, bardzo nowoczesny zabieg - zastąpienia tradycyjnego ołtarza ogromną rzeźbą, unoszącą się ponad nawą o nieregularnym kształcie podobno nie wszystkim początkowo się podobał: uważano, że w tak zaaranżowanym wnętrzu brak tradycyjnego nastroju sacrum. Dziś jednak te głosy chyba są nieliczne: Arka Pana - to bez wątpienia jeden z najpiękniejszych powojennych kościołów w Polsce, a rzeźba Bronisława Chromego robi przejmujące wrażenie.

Kościół pw. Ducha Świętego w Tychach (ul. Myśliwska)

Stanisław Niemczyk, projektując w połowie lat 70. kościół w Tychach sięgnął po dwie inspiracje. Z jednej strony była to forma świątyni drewnianej, charakterystycznej dla południa Polski, w której znaczącą częścią bryły jest dach. Z drugiej strony architekt stworzył w zgodzie z wymogami II Soboru Watykańskiego (trwał w latach 1962-65) obiekt na planie centralnym, dającym wiernym największą szansę pozostawania blisko ołtarza - II Sobór przeciwstawił się dotychczasowej formie aranżacji przestrzeni kościoła, w której kapłan i ołtarz są odseparowani od wiernych, mogących tylko z daleka przyglądać się ceremonii.

Tyski kościół przypomina więc duży namiot (porównuje się go do tych, stawianych przez pielgrzymów w czasach wczesnego chrześcijaństwa) o wnętrzu w formie rozległej, otwartej przestrzeni. Ceglanych ścian właściwie nie widać spod ogromnego, czterospadowego pokrytego blachą dachu, którego szczyt zdobią cztery smukłe wieżyczki z ażurowymi krzyżami.

Niezwykłe jest też wnętrze świątyni: obłożone deskami ukośne ściany pokryły freski, namalowane przez Jerzego Nowosielskiego - te malowane bezpośrednio na deskach malowidła zastąpiły wszystkie obrazy, jakie tradycyjnie znajdują się w kościołach. Kojarząca się z ikonami estetyka malarstwa Nowosielskiego tworzy - jak to w tomie "Sztuka Górnego Śląska" opisała prof. Ewa Chojecka - "ducha wyciszonej wspólnotowości, skupienia bliskiego mistycznego doświadczenia prawosławnej ikony wpisanej w nowoczesną przestrzeń sakralną".

W grudniu 2019 roku kościół pw. Ducha Świętego w Tychach został wpisany do rejestru zabytków>>

Kościół św. Jadwigi Królowej w Krakowie (ul. Łokietka)

Kościół św. Jadwigi Królowej zbudowano w krakowskiej dzielnicy Krowodrze w latach 1977 - 1990. Projekt budowli stworzył znany krakowski architekt, Romuald Loegler. Choć z zewnątrz kościół ma skomplikowaną, złożoną z wielu elementów bryłę, został założony na planie krzyża greckiego. Ten sam kształt powtarza układ dwóch pasów świetlików, przecinających sklepienie.

Jasny beton, z którego zbudowany jej kościół urozmaicają detale w kolorze niebieskim: taką barwę mają ramy okienne, drzwi, ale też poręcze przy prowadzących do kościoła schodach. Ważnym elementem wyrazy budowli jest falująca fasada - nad głównym wejściem do kościoła ściana układa się w głębokie, równe fale. Koresponduje z nimi dzwonnica w kształcie walca.

W 2008 roku niemiecki krytyk architektury, Dirk Meyhöfer w artykule "Fantastyczne przestrzenie wiecznego wędrowca" na temat twórczości Romualda Loeglera napisał o kościele św. Jadwigi Królwej: "Budowanie kościołów w czasach moderny, szczególnie w 70. i 80. latach było i na Zachodzie zadaniem niewdzięcznym. W porównaniu z gigantami historii nowoczesne kościoły musiały przegrywać, gdyż odebrano im wieże i pozostałą symbolikę i ponieważ już wszystko, co można było osiągnąć w budownictwie sakralnym, zostało zbudowane wcześniej i w sposób lepiej przemyślany. Mimo to Loegler pokazuje, jak mimo niepewnego budżetu i odpowiednio długo ciągnącego się okresu projektowania i budowy (projekt: 1977, budowa: 1986), można zrealizować postawione sobie wymagania. Cel: pozyskanie wielkości i wysokości bez szkody dla spokoju. Skutek: kościół piętrzący przestrzeń - neogotyk zupełnie wyjątkowej natury o kompozycji wywodzącej się z odwiecznego warsztatu geometrii" 

Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego i Matki Bożej Uzdrowienia Chorych w Katowicach (Osiedle Tysiąclecia, ul. Mieszka I)

"Intencją autorów było uzyskanie w bryle i wnętrzu nastroju powagi, siły i trwania; wnętrze o jednorodnym w całości i bardzo zróżnicowanym w zależności od miejsca odbiorze indywidualnym, wzbogaconym różnicującą grą światła zewnętrznego, powinno sprzyjać poczuciu jedności w zbiorowości i indywidualnej kontemplacji w 'miejscu swoim' " - pisali o projekcie kościoła na katowickim Osiedlu Tysiąclecia jego architekci, Henryk Buszko i Aleksander Franta.

Budowa świątyni rozpoczęła się w 1977 roku, niedługo po tym, jak na osiedlu zaczęły powstawać najbardziej dla niego charakterystyczne budowle, czyli wysokie bloki-kukurydze. Do ich półkolistych kształtów nawiązuje też kościół, którego plan przypomina wachlarz. Ceglane elewacje kościoła zwijają się w rulony i falują, do wejść prowadzą spiralne schody, serpentynę przypomina wieża z dzwonem. Jednolitą kolorystykę i fakturę ceglanych ścian przełamują tynkowane na biało detale: także półokrągłe balustrady, daszki i poręcze.

Dynamiczna, jakby "ruchliwa" sylwetka kościoła w środku jest otwartą, jasną przestrzenią, której punkt centralny stanowi rzeźba ukrzyżowanego Chrystusa, dłuta Gustawa Zemły.

Budowa świątyni na obrzeżach uznawanego na doskonały przykład modernistycznej urbanistyki Osiedla Tysiąclecia zakończyła się w 1993 roku.

 

Kościół św. Jana Bosko w Poznaniu (ul. Warzywna)

Kościół na poznańskich Winogradach zbudowano w latach 1975-88 według projektu Jana Kopydłowskiego (który w Poznaniu zaprojektował aż 14 kościołów). Świątynią zarządzają księża Salezjanie.

Choć z zewnątrz budynek sprawia wrażenie jednej, zwartej bryły na planie kwadratu, wewnątrz jest rozczłonkowany na wiele mniejszych segmentów. Poza dolnym i górnym kościołem znajdują się tu także sale katechetyczne, świetlice, miejsca spotkań. Wplecenie ich w jedną bryłę razem z kościołem było wymogiem czasów - władze PRL-u wydając pozwolenie na budowę kościoła zazwyczaj dawały możliwość wzniesienia tylko jednego budynku. Dlatego nierzadko architekci starali się pomieszczenia towarzyszące "schować" w bryle świątyni.

Dolny kościół znalazł się w niskim przyziemiu, stanowiącym zarazem postument pod górną część budowli. Tej nadano kształt namiotu-piramidy, przekrytej wysokim, rozczłonkowanym na cztery części dachem (te cztery segmenty - to symbole czterech ewangelii). Umieszczona na platformie, otoczona tarasem wznosi się ponad otaczającą ją głównie niewysoką, jednorodzinną zabudową mieszkaniową. Dzięki znacznemu podniesieniu ponad poziom chodnika kościół św. Jana Bosko jest jednym z najbardziej widocznych w panoramie Poznania obiektów.

Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Władysławowie (Aleja Stefana Żeromskiego)

Kościół we Władysławowie składa się z dwóch części powstałych w dwóch różnych epokach. Pierwszą niewielką świątynię zbudowano tu w latach 1932-36 w stylu neogotyckim. W 1957 roku ówczesny proboszcz uzyskał zgodę i rozpoczął rozbudowę kościoła tak, że przedwojenny budynek stał się prezbiterium nowego gmachu. Zbudowany bardzo szybko, bo przez cztery lata budynek zaprojektowali Szczepan Baum i Andrzej Kulesza, znani architekci z Gdańska.

Dynamiczna sylwetka nowego kościoła miała łączyć w sobie symbolikę chrześcijańską i marynistyczną. Żelbetowy szkielet dźwiga tu bardzo duży, dwuspadowy dach, z którego po obu stronach "wyrastają" stożkowate, wąskie i strzeliste kaplice boczne. Kościół pozbawiono dekoracji: jedyną ozdobą elewacji jest układ okrągłych otworów na prawie całej jej powierzchni; równie minimalistycznie wyposażone wnętrze zdobi światło, wpadające przez wypełnione wirażami wąskie pasy okien.

Cała budowla została wzniesiona z elementów prefabrykowanych - dzięki temu budowa kościoła, jak na tamte czasy i warunki - trwała rekordowo krótko. W 1997 roku obok kościoła powstała dzwonnica, zaprojektowana przez tych samych architektów, na szczycie której, na wysokości 28m powstał taras widokowy.

W lutym 1987 roku kościół został wpisany do rejestru zabytków. W uzasadnieniu napisano: "Kościół we Władysławowie zasługuje na opiekę konserwatorską z uwagi na unikatowe w kraju rozwiązania konstrukcyjne oraz wzorcowe zharmonizowanie neogotyckiej kaplicy z modernistycznym korpusem nawowym. Całość swą formą przypominającą rozpięte żagle nawiązuje do morskiej tradycji".

Kościół św. Michała Archanioła w Warszawie (ul. Puławska)

To pierwszy kościół zbudowany od podstaw po II wojnie światowej w Warszawie. Jego budowa rozpoczęła się już w 1950 roku; świątynię konsekrowano w 1966. Autorem tego na wskroś modernistycznego gmachu jest Władysław Pieńkowski, znany twórca wielu kościołów, rozsianych po całej Polsce.

Surowa, prosta, geometryczna bryła kościoła wznosi się nad zboczem warszawskiej skarpy - to położenie dodaje budowli monumentalności. Władysław Pieńkowski, zanim zaczął projektować kościoły był współpracownikiem Marka Leykama (m.in. przy realizacji gmachu Centrali Biura Studiów i Projektów Budownictwa Przemysłowego przy ul. Barbary w Warszawie) i echa tych prostych, modernistycznych budowli brzmią także w kościele na Mokotowie.

Prostopadłościenna sylwetka o fasadzie rytmicznie podzielonej pionowymi żyletkami przykryta została płaskim dachem. Wnętrze budowli, równie proste i zgeometryzowane oświetlają promienie słońca, wpadające do środka poprzez duże okna, wypełnione betonowymi, ozdobnymi "kratami". Te ażurowe wypełnienia otworów okiennych, zawsze wykonane z betonu - to znak rozpoznawczy świątyń, projektowanych przez Władysława Pieńkowskiego.

Zobacz także: Dominikanie na Służewiu - betonowe sacrum w Warszawie>>

Kościół Św. Ducha we Wrocławiu (ul. Bardzka)

Choć mówi się, że kościoły - to jedyne budowle z lat PRL-u, których nikt nie chce burzyć ani termomodernizować, przykład kościoła pod wezwaniem Ducha Świętego na wrocławskich Krzykach przeczy tej teorii. Dzieło Waldemara Wawrzyniaka, Jerzego Wojnarowicza, Tadeusza Zipsera i Wojciecha Święcickiego, przez specjalistów wpisane na listę wrocławskiego dziedzictwa lat 1945-1989, w 2004 roku straciło zupełnie swój wyraz.

Ceglany kościół został bowiem otynkowany. Najważniejszym elementem rzeźbiarskiej bryły wysokiego, dwukondygnacyjnego kościoła, założonego na planie centralnym była fasada - półkoliste zagłębienie, otoczone siedmioma ostrołukowymi oknami. Kościół wzniesiono z cegły, ale oprawa okien na fasadzie była otynkowana na biało, co w oczywisty sposób nasuwało skojarzenia z Duchem Świętym (wezwanie kościoła), nadawało też budowli lekkości (biała ściana łączyła się wizualnie z prowadzącymi do głównego wejścia, również białymi monumentalnymi schodami). Ceglane elewacje oraz strzeliste, ostrołukowe okna na fasadzie były też nawiązaniem do gotyku, którego przykładów można znaleźć we Wrocławiu sporo.

Teraz kościół jest płaski i bez wyrazu - otynkowany na pomarańczowy i czerwonawy (!) kolor przypomina prowincjonalne, bezstylowe centrum handlowe a nie starannie przemyślaną, proporcjonalną, zwartą bryłę świątyni. Trudno zgadnąć, skąd wziął się pomysł na położenie na pięknych, ceglanych ścianach tak fatalnie dobranego tynku. Kościół nie był zniszczony, jego stan był dobry (budowano do w latach 1972-1994), a jego niezwykłą, rozrzeźbioną sylwetkę od lat cenili badacze współczesnej architektury. Teraz w bryle budowli nie sposób doszukać się stworzonych przez architektów symboli i niuansów.

Skomentuj:

Najpiękniejsze polskie kościoły lat powojennych