Kranhaus, czyli wygładzacze chmur z Kolonii

wolf

Wygładzacze chmur były jedną z utopijnych wizji radzieckiego konstruktywizmu. Na przekór amerykańskim drapaczom chciano budować poziome wieżowce zawieszone nad ulicami. Po 90 latach ta idea doczekała się realizacji w postaci zespołu biurowego Kranhaus w Niemczech

niemcy, wieżowiec, biurowiec, budynek, realizacja
Kranhaus w Kolonii, czyli zespół biurowy, który wygląda jak zrealizowana idea Wygładzaczy Chmur El Lissitzky`ego
Raimond Spekking / Wikimedia Commons

 

 

Radziecki konstruktywizm z międzywojnia nie obfitował może w wiele znaczących realizacji, jednak wiele z jego projektów, które pozostały na papierze, do dziś rozpalają wyobraźnię architektów. Najsłynniejszą architektoniczną mrzonką z tamtego okresu obok wysokiego na 400 metrów pomnika Trzeciej Międzynarodówki Władimira Tatlina były Wygładzacze Chmur projektu El Lissitzky'ego. Ten malarz, grafik, fotograf i architekt, który uważał Rewolucję Październikową za przełomowe wydarzenie dla ludzkości, chciał stworzyć dla Moskwy nowy typ budynków przyćmiewający wszystko, co dotychczas wybudowano.

 

Wygładzacz chmur El Lissitzkyego z 1925 roku

 

Jego Wygładzacz Chmur miały być negatywem amerykańskich, kapitalistycznych drapaczy chmur. Zamiast wyrastać z ziemi jak wieże, miały być poziome, co wyrażało ich egalitarność zgodnie z dokonaniami rewolucji społecznej. Jednak te poziome wieżowce miały wisieć nad ulicami, wsparte na nogach klatek schodowych i szybów windowych. Zamiast drapać chmur ostrymi szpikulcami, miały je wygładzać swymi horyzontalnymi bryłami.

 

 

Idea Lissitzky'ego z 1924 roku doczekała się dopiero teraz realizacji w postaci zespołu Kranhaus w Niemczech. Zamiast komuny mieszkalnej współczesne wygładzacze są siedzibami międzynarodowych korporacji. Kranhaus powstały w Kolonii nad brzegiem Renu, w dawnym porcieRheinauhafen, który od 2002 roku przechodzi metamorfozę. Wyburzono wiele starych budynków, zachowano tylko te najcenniejsze, historyczne, obecnie powstają zaś nowe, spektakularne budowle.

 

Kranhaus z Kolonii, czy nie przypominają Wam wygładzaczy chmur?

 

Ikonami procesu rewitalizacjiportu stał się zespół trzech wież Kranhaus projektu uznanego architekta Hadi Teherani z pracowni BRT architects wspomaganego przez architekta Alfonsa Linstera.

 

 

Jak sama nazwa zespołu mówi, z niemieckiego kran oznacza żuraw, wieżowce nawiązują do dawnych portowych dźwigów. Jednak ich zawieszone w powietrzu kondygnacje, oparte na smukłych trzonach klatek schodowych, jak żywo przypominają słynne Wygładzacze Chmur.

 

 

Zespół Kranhaus jest już prawie na ukończeniu, składa się z trzech identycznych wież, każda ma 70 metrów długości, 34 metry szerokości i 60 metrów wysokości. Budynki liczą 16 kondygnacji, w tym 2 podziemne. Kondygnacje od parteru do 9 piętra stanowią trzon główny, natomiast 5 najwyższych kondygnacji jest wysunięte na kilkadziesiąt metrów poza trzon, zdają się lewitować.

 

 

Rzeźbiarskie budynki odbijają się w wodach Renu, zaś w ich szklanych elewacjach przegląda się niebo. Jak przystało na współczesne niemieckie publiczne obiekty odpowiadają wyśrubowanym normom ekologicznym. Biurowce mają podwójne szklane fasady, między którymi jest sterowany elektronicznie system rolet, dzięki czemu wnętrza chronione są przez przegrzaniem. Do chłodzenia budynków stosuje się zimną wodę czerpaną ze specjalnie wybudowanych głębokich studni.

 

 

Wraz z budową zespołu Kranhaus odnowiono nabrzeże Renu tworząc ciekawą promenadę, przy której nowoczesna architektura łączy się z zachowanymi, historycznymi magazynami portowymi. Kranhaus już dziś jest jednym z najmodniejszych biznesowych adresów w Kolonii, swoje siedziby mają to Microsoft, potentat w produkcji gier Electronic Arts oraz wydawcy gazet i programów telewizyjnych.

 

 

wolf

 

 

Zobacz też:



RUHR - postindustrialna stolica kultury


Biblioteka w starym silosie


Niemieckie zagłębie dobrej architektury

 


Skomentuj:

Kranhaus, czyli wygładzacze chmur z Kolonii