Koniec architektonicznych marzeń Dubaju?

tłumaczenie

Uroczysta gala otwarcia najnowszego luksusowego hotelu na sztucznej wyspie Palm Jumeirah w Dubaju, nie odwróci uwagi świata od kryzysu budowlanego Emiratów.

Hotel Atlantis w Dubaju
Hotel Atlantis w Dubaju
źródło: settletimes.com

 

 

Fajerwerki dawno już zgasły, 4 000 pancerzy homarów trafiło do kosza, a Lily Allen odstawiła paracetamol. W Dubaju potrzebowało go jeszcze kilka dni temu wiele osób - otwarcie hotelu Atlantis, kolejnego cudu architektonicznego na wyspie Palma Dżumajra(Palm Jumeirah), ściągnęło do miasta rzesze celebrytów i zapełniło pierwsze strony gazet. Koszt wieczoru - 20 milionów dolarów.

 

 

 

 

 

Gdy opadły emocje, okazało się, że nie tylko z szampana zniknęły bąbelki - wreszcie pękła też bańka deweloperska. Do tej pory znawcy architektury ze zdumieniem, a nawet niedowierzaniem przyglądali się, jak w niewielkich Emiratach , na przekór globalnemu kryzysowi, powstają projekty na coraz większą skalę - drapacze chmur , olbrzymie hotele czy sztuczne wyspy . Ale kryzys dotarł i tutaj. Brytyjski tygodnik "Architects' Journal" donosi, że w obliczu załamania rynku nieruchomości architekci i deweloperzy z Dubaju wstrzymują zatrudnienia i zwalniają kolejnych pracowników. Redukcje personelu nie ominęły też wielkich graczy, w tym firmy Emaar Properties, do której inwestycji należy najwyższy wieżowiec świata,Burj Dubai . Według tygodnika wstrzymano również budowę kolejnej sztucznej wyspy, Palmy Deira, co spowodowało kolejne zwolnienia w firmach architektonicznych i biurach projektów, w tym RMJM i Ramboll Whitbybird. Zgodnie ze słowami jednego z brytyjskich architektów sytuacja w Dubaju wygląda jeszcze gorzej.

 

 

 

Najwyższy wieżowiec świata Burj Dubai w trakcie budowy

 

Wstrzymywane są niemal wszystkie inwestycje, za którymi nie stoi fundusz majątkowy gwarantowany przez państwo. Wiele budowli powstanie według tańszych projektów i zostanie sprzedanych za mniejsze pieniądze. Kupcy zatrzymali się na etapie pierwszej raty, a większość ukończonych budowli pozostanie pusta.
Oczywiście oficjalnie niczego się w Dubaju nie potwierdza. Jak mówią znawcy tematu, nikt nie chce stracić twarzy, stąd "lukrowanie" złych wiadomości. Żaden projekt nie został całkowicie porzucony, a jedynie wstrzymany do odwołania.

 

 

Do tej pory filozofia "najpierw budujemy, potem zjawią się kupcy" przynosiła Dubajowi spektakularne efekty. Udało mu się wedrzeć na scenę międzynarodową dzięki realizowaniu projektów z pozoru niemożliwych oraz wyjątkowo skutecznej reklamie. Wszyscy pamiętamy, jak David Beckham kupował dom na jednej z wysp, ale czy ktoś go tam później widział? A jednak szum medialny zdziałał cuda - posiadłości na wyspie sprzedawały się jeszcze przed ich budową za ceny sięgające prawie ośmiu milionów dolarów. Dwa miesiące temu ceny spadły do czterech milionów dolarów - dziś nie przekraczają trzech milionów.
Skończył się sen, a zaczęła smutna rzeczywistość - indeks rynku finansowego wDubaju (DFM) spadł z zawrotnego poziomu 6315 punktów z początku roku do zaledwie 2012 odnotowanych kilka dni temu. Od początku roku ceny akcji Emaaru straciły na wartości o 79%, a ceny nieruchomości - miejscami nawet o 49%. Średnia plasuje się w okolicach zaledwie 4%, jednak dla kraju doświadczającego do tej pory jedynie tendencji wzrostowych takie zmiany zwiastują chaos.

 

 

Wygląda na to, że najnowsza polityka to "nie budujemy, bo nikogo nie będzie na to stać". Kryzys finansowy na całym świecie na pewno nie przyczyni się także do rozwoju turystyki w Emiratach . Coraz mniej osób może pozwolić sobie na luksusowe wakacje w Dubaju , a nielicznych zamożnych odstraszyć może reakcja władz na niedawny skandal z "seksem na plaży" - oskarżeni, para Brytyjczyków, trafili na trzy miesiące do więzienia. W świetle tych wydarzeń możemy spodziewać się w najbliższym czasie promocyjnych cen wynajmu pokoi w hotelu Atlantis.

 

Hotel Atlantis

 

Na razie nie ma jednak powodu, by całkowicie skreślać Dubaj - ma wszelkie dane, by wkrótce osiągnąć pozycję dominującego centrum finansowego na świecie, jako że ucierpiał mniej niż choćby Londyn czy Nowy Jork. Burj Dubai zapewne na długo jeszcze pozostanie najwyższym budynkiem świata (chyba nikt nie podejmie się teraz bicia rekordu), lecz starannie wypracowana wizja Dubaju jako miasta przyszłości nieprędko przekształci się w coś więcej niż tylko wizję.

 

 

Steve Rose

źródło: The Guardian

 

 

 

 

Zobacz także:

 

 

Burj Dubai pobił ostatni rekord

 

 

Dubaj chce pobić własny rekord

 

 

Architektoniczny wyścig zbrojeń

 

 

Skomentuj:

Koniec architektonicznych marzeń Dubaju?