Przyczółek Grochowski - osiedle utopia Zofii i Oskara Hansenów

WG

Na osiedlu Przyczółek Grochowski w dzielnicy Praga Południe w Warszawie stoi tylko jeden blok. Ale za to jaki! Zajmuje cały kwartał o powierzchni 11,2 ha. To unikatowe osiedle Oskara i Zofii Hansenów.

Przyczółek Grochowski. Proj. Zofia i Oskar Hansenowie
Przyczółek Grochowski. Proj. Zofia i Oskar Hansenowie
Fot. WG

Przyczółek Grochowski

Projekt osiedla Oskar i Zofia Hansenowie przygotowali w 1963 r. Budowa rozpoczęła się jednak dopiero w 1968 r., a skończyła w 1974 r. Konstrukcję budynków zaprojektowali Marek Konieczny i Józef Staniszewski. Osiedle Przyczółek Grochowski, którego nazwa pochodzi od wybrzuszenia w tym miejscu Gocławia, miało być osiedlem idealnym. Z łatwym i szybkim dostępem do mieszkań, dobrą komunikacją wewnętrzną oraz oddzieleniem ruchu pieszego od samochodowego. W efekcie powstał jeden długi blok na planie litery M, dziewięciokrotnie łamiący się pod kątem prostym, wijący się wokół trzech półotwartych podwórek. Ma 1,8 kilometra długości, jest kilkukrotnie złamany, podzielony na 22 oddzielne budynki z własnymi adresami. W 1800 mieszkaniach (o łącznej powierzchni 85 tys. m. kw.) mieszka 7 tysięcy osób. 

Blok na Przyczółku Grochowskim nie jest wysoki – ma cztery piętra w narożniku północno-wschodnim i sześć w narożniku południowo-zachodnim. Na każdym piętrze powstały ogólnodostępne, zadaszone galerie komunikacyjne, z których wchodziło się do mieszkań. Nieduże mieszkania były wydłużone, przewietrzane na przestrzał.  Kuchnie, we wszystkich widne, najczęściej znajdowały się od strony wejść. 

Zobacz także: Dom Hansenów w Szuminie na liście Iconic Houses>>

Przyczółek Grochowski - utopia Hansenów

Ogólnodostępne galerie umożliwiały skorzystanie z innej klatki schodowej w przypadku chociażby awarii wind. Hansenowie zresztą tworząc ciągi, sprytnie ominęli zakaz stosowania wind w blokach do czterech pięter. W ich budynku o ciągłej strukturze, windy były w co drugim segmencie, a to oznaczało, że dostęp do nich mieli wszyscy, trzeba było tylko do nich dojść. Galerie na piętrach miały zatoczki, w których architekci proponowali ustawienie wózków na zakupy – tego rozwiązania jednak nigdy nie zastosowano. 

Całość osiedle otoczona jest kilkumetrowej głębokości wykopem, a łączność osiedla ze „światem zewnętrznym” zapewniają przerzucone nad tą „fosą” kładki. Aby ułatwić mieszkańcom identyfikację poszczególnych części budynków, na żelbetowych prefabrykatach dźwigających konstrukcję galerii, co pewien czas namalowane były znaki graficzne - szachownica lub granatowy prostokąt. Dziś po niech nie ma śladu. 

Hansenowie koncepcję połączenia wszystkich segmentów systemem galerii nazwali „linearnym systemem ciągłym”. Osiedle Przyczółek Grochowski było pierwszym z tzw. projektu LSC (Linearnego Systemu Ciągłego) - utopijnego miasta ciągnącego się przez całą Polskę czterema pasmami zabudowy. Każde z nich ma przebiegać wzdłuż największych polskich rzek. Na ciągi komunikacyjne miały się składać autostrada i linia szybkiej kolei. W odległości do kilkuset metrów od ciągu architekci planowali wybudować osiedla mieszkaniowe oraz centra handlowo-usługowe, za nimi natomiast znajdowałyby się pola uprawne, lasy i tereny rekreacyjne.

Zobacz także: Forma otwarta. Na czym polegała teoria Zofii i Oskara Hansenów?>>

Osiedle Przyczółek Grochowski - Pekin w filmie

Osiedle Przyczółek Grochowski od początku budziło emocje. Zdjęcia i rysunki ukazywały się w wielu krajowych i zagranicznych pismach architektonicznych, wywołując dyskusję. Większość jednak architektów i urbanistów zachwycała się awangardową strukturą Przyczółku. Wkrótce jednak okazało się, że idealne osiedle wcale idealne nie było. Mieszkańcy skarżyli się, że na galeriach komunikacyjnych panuje hałas, a drzwi nie zapewniały odpowiedniej ochrony przed zimnem. Co więcej, mieszkańcy, obawiając się włamań do mieszkań, szybko poprzedzielali galerie kratami, niszcząc w ten sposób podstawowy sens projektu. Kraty pojawiały się też niemal we wszystkich oknach mieszkań na parterze. 

Wkrótce Przyczółek zyskał złą sławę – zaczęto je nazwać Pekinem. Pośrednio przyczynili się do tego filmowcy. W 1973 r. niewykończone jeszcze osiedle zagrało w filmie „Stawiam na Tolka Banana” Stefana Jędryki. W jednym z mieszkań mieszka Karioka, dziecko z rozbitego domu. Jej osamotnienie, dezintegrację i brak poczucia bezpieczeństwa potęgują właśnie ciągnące się długie, szare galerie komunikacyjne. Z kolei w serialu „07 zgłoś się” galeria staje się pułapką, w której przestępca czaił się na ofiarę. Osiedle Przyczółek Grochowski zagrało także w filmach: „Bulionerzy”, „Prokurator”, „Cześć, Tereska”, „Zero” oraz „Job, czyli ostatnia szara komórka”. I w każdym obrazie nie było miejscem marzeń, raczej synonimem biedy i slumsu. 

Przyczółek Grochowski, najdłuższy budynek w Warszawie, to unikalne na skalę światową osiedle. Jest doskonałym przykładem modernistycznej inżynierii społecznej, jednym z najbardziej interesujących eksperymentów architektonicznych czasów PRL. Niestety, nieudanym. 

Zobacz także: Powojenne bloki z Polski wcale nie są nudne! Oto te najciekawsze [PRZEGLĄD]>>

Skomentuj:

Przyczółek Grochowski - osiedle utopia Zofii i Oskara Hansenów